Żurawski: Nikt się nade mną nie zlituje

"Zagrałem w pierwszej kolejce z Kilmarnock, zmarnowałem dwie sytuacje i w następnym meczu trafiłem na ławkę. Taka jest brutalna rzeczywistość Zachodu" - powiedział na łamach "super Expressu" napastnik Celtiku Glasgow Maciej Żurawski.

"Jeśli nie będę strzelał, to nikt się nade mną nie zlituje. Ja też zaczynam już patrzeć głównie na statystyki. Kiedyś cieszyłem się z dobrego podania, aktywności na boisku i takich tam rzeczy. Ale teraz już wiem, że liczą się tylko bramki, więc nie podniecam się niczym innym. Jak nie będę strzelał, to nie będę grał. I tyle" - dodał reprezentant Polski.

Reklama

"Ze zdrowiem jest OK. Nie jestem zmęczony, mam głód gry, ale... bramek nie ma. I to jest najgorsze, bo z każdym kolejnym meczem sytuacja robi się trudniejsza. Wiem, że znów zaczną mi liczyć minuty bez gola. Niby nie powinienem o tym myśleć, trzeba "włączyć automat" i robić swoje. Ale łatwo się mówi, a trudniej wykonuje. Bo jednak z każdą niewykorzystaną sytuacją ubywa mi pewności siebie. Wierzę, że jak już raz strzelę, to pójdzie z górki. Potrzebny mi bardzo ten pierwszy gol" - podkreślił "Żuraw".

W środę Celtic zmierzy się w Moskwie ze Spartakiem w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wszystko wskazuje na to, że Żurawski ten mecz rozpocznie na ławce rezerwowych.

"Niewykluczone, że wejdę z ławki, ale bardzo chcę zagrać, bo to ważny mecz. Zdaje się, że zagramy na sztucznej trawie, a Rosjanie to zawsze niewygodni rywale. Mimo tych przeciwności musimy dać im radę, bo wiadomo, jak ważny jest dla nas awans do Ligi Mistrzów" - stwierdził 31-letni piłkarz.

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: strzelał | Żurawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje