"Żewłak" ciągle w grze!

Michał Żewłakow i jego koledzy z Olympiakosu powstrzymali gwiazdy z Chelsea, ale inna rzecz, że londyńczycy nie stawali na głowie, żeby zdobyć świątynie Nikopolidisa. W Atenach bez bramek.

Z pewnością nie był to mecz z gatunku "palce lizać". Typowe szachy związane z wszystkimi plusami i minusami dwumeczu. Za dwa tygodnie w Londynie teoretycznie w lepszej sytuacji będzie Chelsea.

Reklama

Pierwsi natarli goście. W 21. min po wrzutce z rzutu wolnego wrzucał Michael Ballak, a w polu bramkowym najwyżej wyskoczył Ricardo Carvalho. Jego główkę z kozłem obronił Nikopolidis, ale sędzia i tak unieważnił akcję przez spalonego. Nie zmieniło to faktu, że stałe fragmenty miały być mocną bronią Chelsea.

Ale Grecy szybko pokazali, że też mogą narobić zamieszania choćby po rzucie rożnym. Po tym z 29. min głową w długi róg mierzył Stoltidis i zabrakło mu centymetrów. Tak samo jak Torosidisowi do dosięgnięcia piłki przed pustą bramką.

Od 36. min londyńczycy powinni grać w osłabieniu, ale po brutalnym faulu Alexa na Kovaceviciu (atak podeszwą na kolano!) Konrad Plautz pokazał mu tylko żółtą kartkę.

Michał Żewłakow ustawiony na prawej obronie (na codzień gra na środku) dobrze wszedł w mecz. Grał odważnie, nie unikał wycieczek na połowę utytułowanego rywala. Zresztą cały zespół Olympiakosu nie przestraszył się. Mecz był wyrównany.

Po przerwie nic się nie zminiło. Chelsea głęboko wierząca w atut własnego boiska, na którym rozegra rewanż, nie ryzykowała falowych ataków. A Olympiakos próbował wykorzystać każdą nadarzającą się okazję do zagrożenia Petrowi Czechowi. W 58. min soczyście z dystansu uderzył Predrag Djordjević, ale Czech pewnie złapał piłkę.

W 66. min kontratak lewą flanką przeprowadził ponownie Djordjević, a po jego przerzucie z narożnika pola karnego z powietrza pięknie uderzył Argentyńczyk Luciano Galetti. Petr Czech miał szczęście, bo piłka przeszła nad bramką.

Ekipa Avrama Granta przycisnęła, gdy na boisku pojawili się Nicolas Anelka i Salomon Kalou. Strzał Francuza z 80. min nieznacznie minął bramkę. W ciągu ostatniego kwadransa Olympiakos miał kłopoty z wyjściem z własnej połowy.

"Żewłak" próbował w końcówce uciec z kontrą, ale nieprzepisowo zatrzymał go Ashley Cole, za co zresztą dostał żółtą kartkę.

Olympiakos Piereus - Chelsea Londyn 0:0

Olympiakos: Nikopolidis - Żewłakow, Julio Cesar, Antzas, Pantos - Ledesma, Galletti (83. Leonardo), Torosidis, Djordjević (77. Belluschi), Stoltidis - Kovacević (87. Nunes).

Chelsea: Czech - A. Cole ŻK , Alex ŻK, Carvalho, Belletti ŻK - Essien, Makelele ŻK, Ballack (87. Lampard), J. Cole (75. Anelka), Malouda (75. Kalu), Drogba

Dowiedz się więcej na temat: Londyńczycy | Czechy | mecz | Żewłakow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje