Wypalony "Franek" chce odejść

"Powiem szczerze: w Wiśle osiągnąłem już maksa. Motywował mnie awans do Ligi Mistrzów, o którym zawsze marzyłem, a teraz zwątpiłem w możliwość jego osiągnięcia" - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Tomasz Frankowski, napastnik Wisły Kraków.

We wtorek "Biała Gwiazda" przegrała z Panathinaikosem Ateny 1:4 po dogrywce i nie awansowała do fazy grupowej tych rozgrywek.

Reklama

"Może to zabrzmi nieelegancko, ale powoli mam dość rehabilitowania się na stadionach w Wodzisławiu i Wronkach" - dodał najlepszy strzelec Wisły.

Popularny "Franek" nie rozumie dlaczego to "Koniczynki" okazały się lepsze w dwumeczu. "Jestem zdruzgotany, totalnie załamany. Czuję się fatalnie, bo przecież w Atenach początkowo prezentowaliśmy się lepiej od Greków, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. A w ostatnich kilkunastu minutach nie potrafiliśmy z zimną krwią utrzymać korzystnego rezultatu. Było tak fajnie, a skończyło się jak zawsze... Może oni dlatego tyle zarabiają, bo umieją realizować cele?" - powiedział.

Teraz najchętniej zmieniłby klub, choć wie, że nie będzie to sprawą łatwą. "Został tylko tydzień do zakończenia "okienka" transferowego, a w tak krótkim czasie rzadko finalizuje się rozmowy. W tej chwili myślę tylko o tym, żeby odpocząć, zmienić otoczenie, wyjechać - wszystko jedno gdzie. Zdaję sobie jednak sprawę, że Wisła będzie chciała za mnie spore pieniądze, a to utrudnia transfer" - stwierdził Frankowski.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: frankowski | franek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje