Wenger ma pretensje o spalone

Nie tylko Thierry Henry miał pretensje do sędziego prowadzącego finałowe spotkanie Ligi Mistrzów, w którym FC Barcelona pokonała Arsenal Londyn 2:1. Postawę Terje Hauge skrytykował także Arsene Wenger, menedżer "Kanonierów".

Francuz powiedział, że arbiter pomylił się puszczając dwukrotnie grę, gdy na pozycji spalonej był Samuel Eto'o, napastnik Barcelony. W pierwszym wypadku sfaulował go Jens Lehmann, za co ujrzał czerwoną kartkę, a w drugim padła wyrównująca bramka dla Katalończyków.

Reklama

- W 18. minucie był spalony, w 76. także, a grać w 10 przeciwko 11 rywalom jest bardzo ciężko - stwierdził Wenger. - Z trudem przychodzi przyjęcie takiej porażki, ponieważ graliśmy fantastycznie, tak jak w całej Lidze Mistrzów. Ludzie będą jednak pamiętać tylko zwycięską drużynę - dodał.

Trochę inne spojrzenie na sytuację z 18. minuty ma Eto'o. On został sfaulowany, ale piłkę dostał Ludovic Giuly, który zdobył gola, którego arbiter nie uznał - Sędzia zrobił to, co uważał za słuszne w tym momencie. Myśleliśmy, że pozwoli grać dalej i bramka strzelona przez Giuly'ego zostanie uznana, ale on gwizdnął wcześniej. Takie życie - powiedział Kameruńczyk.

Pretensji do Terjego Hauge o tą sytuację nie ma Lehmann. - Arbiter mógł zastosować w tej sytuacji przywilej korzyści, ale bardzo szybko zareagował - stwierdził Niemiec, który zgadza się jednak ze swoim trenerem, że w innych przypadkach Norweg nie postąpił słusznie. - Wyrównujący gol padł ze spalonego - dodał.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Barcelona - Arsenal

Zobacz galerię z fety kibiców FC Barcelona

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | Arsene Wenger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje