Pretensje Wengera do sędziego

Postawa sędziego Petera Vinka podzieliła Arsene'a Wengera i Rafaela Beniteza, trenerów Arsenalu Londyn i Liverpool FC, po pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów, zakończonym remisem 1:1.

Francuz uważa, że w drugiej połowie jego drużynie należał się karny po faulu Dirka Kuyta na Aleksandrze Hlebie. Hiszpan jest natomiast innego zdania.

Reklama

- To była ewidentna "jedenastka", w dodatku wszystko działo się na oczach arbitra - powiedział Wenger. - Mógłbym zrozumieć pomyłkę sędziego, gdyby był źle ustawiony, ale on stał tylko kilka metrów od tego wydarzenia - dodał wyraźnie zniesmaczony.

- Oglądałem powtórkę i nie sądzę, że to była klarowna sytuacja. W Anglii nie dyktuje się takich rzutów karnych - stwierdził z kolei Benitez.

Francuz żałuje również, że pomimo sporej przewagi, szczególnie w drugiej połowie, nie udało się jego podopiecznym wygrać tego meczu. - Mieliśmy okazje, aby odnieść zwycięstwo, ale mieliśmy też ogromnego pecha. Szczególnie dotyczy to sytuacji Bendtnera - powiedział. Duńczyk stojąc na linii bramkowej zatrzymał piłkę uderzoną przez Franceska Fabregasa.

Zadowolony z wyniku jest natomiast Hiszpan. - Przed rewanżem jesteśmy w dobrej pozycji. Bardzo ważne, że szybko udało nam się odpowiedzieć po stracie bramki - stwierdził. Kuyt wyrównał trzy minuty po trafieniu Emmanuela Adebayora. - Gol strzelony na wyjeździe jest cenny - dodał Benitez.

Rewanż na Anfield Road w Liverpoolu odbędzie się 8 kwietnia.

Dowiedz się więcej na temat: francuz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje