Pech Kahna i Bayernu

Bayern Monachium zremisował z Realem Madryt 1:1 w najciekawszym wtorkowym spotkaniu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Jest to drugi remis w historii konfrontacji tych drużyn w europejskich pucharach. Bawarczycy prowadzili od 74. minuty po bramce Roya Makaaya, ale w 83. minucie Olivier Kahn popełnił fatalny błąd, puszczając piłkę pod brzuchem po strzale z rzutu wolnego Roberto Carlosa.

Reklama

Z przebiegu gry to mistrzowie Niemiec zasługiwali na zwycięstwo. Bayern bardzo dobrze przygotował się do tego meczu taktycznie, od początku przejmując inicjatywę i spychając wielkie gwiazdy Realu do defensywy.

W całym meczu mistrzowie Hiszpanii oddali tylko dwa celne strzały na niemiecką bramkę. Gracze Bayernu siedmiokrotnie zagrażali bramce dobrze spisującego się Casillasa.

Trener Ottmar Hitzfeld świetnie rozpracował Real i do pełni sukcesu zabrakło szczęścia i... lepszego bramkarza. Olympiastadion w Monachium wciąż pozostaje zatem niezdobyte dla "Królewskich".

Cenne zwycięstwo ze stadionu Balaídos wywiózł Arsenal Londyn, który pokonał Celtę Vigo 3:2. Co ciekawe, trzy gole tego wieczoru strzelili piłkarze o nazwisku Edu i obaj są Brazylijczkami, ale grali w przeciwnych drużynach.

Pierwszy do siatki Celty trafił Edu z Arsenalu, który po rzucie wolnym wykonywanym przez Roberta Piresa (18 minuta), wepchnął futbolówkę obok bramkarza Pablo Cavallero. Dziewięć minut później Edu z Celty, również po rzucie wolnym, strzałem głową pokonał Jensa Lehmanna.

Po przerwie Edu z Arsenalu minął dwóch obrońców i prawą nogą (swoją słabszą) dał "Kanonierom" prowadzenie, z którego podopieczni Arsene'a Wengera cieszyli się tylko osiem minut. W 64. minucie José Ignacio doprowadził do remisu. W 80. minucie kropkę na "i" postawił Robert Pires, który - po wymianie podań z Thierry Henry - ustalił wynik meczu.

Obrońcy trofeum z ubiegłego sezonu nie mogą być pewni awansu do ćwierćfinału. Piłkarze AC Milan, mimo optycznej przewagi, nie zdołali ani razu pokonać Blazka i lider Serie A zremisował w Pradze ze Spartą 0:0.

Drużyna z Mediolanu miała przewagę w środku pola i zdołała wypracować sytuacje napastnikom, ale kilka z nich zmarnował Inzaghi.

Gospodarze zmuszeni byli, wobec świetnej defensywy "rossoneri" do licznych strzałów z dystansu. Wielokrotnie zza pola karnego próbował uderzać Poborsky, Dida był jednak na posterunku.

W Moskwie tamtejszy Lokomotiw wygrał z AS Monaco 2:1, a prowadził już 2:0. W 32. minucie Łoskow ładnie dośrodkował z lewej strony do Chochłowa, a ten oddał piłkę do Izmaiłowa. Pomocnik gospodarzy zdołał "położyć" zwodem Evrę i spokojnie trafić do siatki.

Po upływie godziny Maminow po raz drugi pokonał Romę, ale w 69. minucie Morientes zdołał zdobyć gola dla Monaco, który może okazać się kluczowy w obliczu rewanżu w Monte Carlo. Hiszpański napastnik zdobył gola głową z 3 metrów w zamieszaniu podbramkowym.

Sekundy przed końcem Obiorah był bliski zdobycia trzeciego gola dla zespołu ze stolicy Rosji, ale w sytuacji sam na sam z Romą fatalnie spudłował.

Dowiedz się więcej na temat: Monachium | pech

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje