"Na tle Arsenalu rywale wypadli bardzo blado"

- Arsenal wygrał zasłużenie, choć powinien strzelić więcej goli. "Kanonierzy" grali szybko, agresywnie, momentami nie pozwalali rywalom wyjść z własnej połowy - ocenił na łamach "Życia Warszawy" Jan Tomaszewski pierwszy mecz półfinałowy Ligi Mistrzów Arsenal Londyn - Villarreal (1:0).

- Widać było potęgę Arsenalu i ich przewagę psychiczną nad zespołem Villarrealu, który w tym sezonie dopiero debiutuje w Lidze Mistrzów - dodał Tomaszewski.

Reklama

- Akcja, po której padła bramka dla gospodarzy, to był prawdziwy majstersztyk. Wprawdzie przy golu Kolo Toure asystował Aleksander Hleb, ale dla mnie bohaterem tej akcji był Thierry Henry, który wcześniej cudownie zagrał do Białorusina - stwierdził.

- Na tle Arsenalu rywale wypadli bardzo blado. Zupełnie niewidoczny był lider Villarreal - Juan Roman Riquelme, który zamiast konstruować akcje swojej drużyny, często oddawał piłkę do najbliżej stojącego kolegi. Zawodnicy z Hiszpanii wyglądali na przestraszonych. Przed meczem obiecywali walkę o zwycięstwo. Tymczasem zamiast grać w piłkę, starali się tylko przeszkadzać Arsenalowi. Tak jakby ich głównym zadaniem było nie stracić na Highbury bramki. Celu jednak nie osiągnęli. Na pewno u siebie zagrają odważniej i ofensywniej, ale nie sądzę, aby w rewanżu udało się im odrobić tę stratę. Losy rywalizacji są już przesądzone. Faworytem tego dwumeczu był od początku zespół Arsenalu i, moim zdaniem, podopieczni trenera Arsene'a Wengera bez większych problemów powinni awansować do finału Ligi Mistrzów - zakończył Tomaszewski.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Arsenal Londyn - Villarreal

Życie Warszawy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Londyn | Arsenal Londyn

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje