Larsson - bohater z drugiego szeregu

Nie Ronaldinho, nie Eto'o, ani nawet Deco, a Henrik Larsson został bohaterem tegorocznego finału Ligi Mistrzów, w którym FC Barcelona pokonała Arsenal Londyn 2:1.

Szwedzki napastnik wszedł z ławki rezerwowych i dwa razy asystował przy golach kolegów - najpierw Samuela Eto'o, a potem Juliana Bellettiego.

Reklama

- Moim zadaniem było wejście na boisku i "otworzenie" obrony Arsenalu. Instrukcje Franka Rijkaarda mówiły, żebym poruszał się w środku boiska i szukał możliwości wygrania meczu - powiedział 34-letni gracz, który po zakończeniu tego sezonu kończy swoją przygodę z katalońskim klubem.

- Uwielbiam grać dla Barcelony, ale mam prawie 35 lat i nadszedł czas wrócić do domu. Mam dzieci i chciałbym, aby zobaczyły, jak się mieszka w Szwecji - stwierdził Larsson.

- Chciałbym grać w piłkę, a w Barcelonie nie miałem okazji występować tyle, ile mógłbym, gdyż w tym klubie jest wielu świetnych zawodników. Mogę jeszcze rok albo dwa grać na obecnym poziomie i chciałbym to robić przez 90 minut - dodał Szwed.

Jednym z tych, którzy chcieliby, aby Larsson został w Katalonii jest trener Rijkaard, który chwalił go za postawę w środowym meczu. - Kiedy potrzebowaliśmy bramki, on przyczynił się do dwóch - powiedział Holender.

Podobne odczucia w stosunku do Larssona ma Ronaldinho. - W jego wieku wielu piłkarzy kończy karierę, ale żaden z tych, których znam, nie jest w tak świetnej formie fizycznej, jak on - stwierdził Brazylijczyk.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Barcelona - Arsenal

Zobacz galerię z fety kibiców FC Barcelona

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | ronaldinho | Bohater

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje