Gmoch: Wisła ma zadatki na wielką drużynę

- To jest właśnie Champions League, właśnie tak mają grać najlepsi. Musi być dramaturgia, tego nikt nie wymyśli. Żaden reżyser i żaden pisarz. Dlatego piłka nożna jest taka piękna i taka kochana - skomentował mecz Panathinaikos - Wisła Jacek Gmoch.

- Czy spodziewał się pan, że Panathinaikos tak dobrze zagra w drugiej połowie?

Reklama

- Panathinaikos musiał tak zagrać w drugiej części meczu, bo pierwszą stracili. Ale ta druga połowa zaczęła się dla Wisły dobrze, bo mieli przecież okazję podbramkową. Po tej sytuacji nastąpił moment dekoncentracji i padła najpierw pierwsza bramką, później druga. Wisła pokazała wówczas, że tanio skóry nie sprzeda i strzeliła gola. I tu była bardzo ważna chwila, tu widać było tę różnicę, między wielką drużyną, a tą troszkę mniejszą. Jak można się tak zdekoncentrować i stracić bramkę, gdy wszyscy byli myślami pod bramką PAO, kiedy sędzia nie uznał bramki (po strzale Penksy - przyp. red).

- Czego zatem Wiśle zabrakło do wyeliminowania Panathinaikosu?

- Trzeba mieć naprawdę ogromną wiedzę oraz doświadczenie i wtedy na pewno uniknie się takich sytuacji jak tutaj. Ja nie mówię, że Wisła tego nie ma, ale im trochę jeszcze brakuje. Przecież Wisła zagrała w Krakowie świetnie, gdzie Panathinaikos myślał, że gra z harcerzykami. Tu Wisła też pokazała, że ma zadatki na wielką drużynę, ale jej troszeczkę brakuje...

Andrzej Łukaszewicz, Ateny.

Dowiedz się więcej na temat: panathinaikos | Jacek Gmoch | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama