Dla kogo hity Ligi Mistrzów?

We wtorek i środę odbędą się pierwsze mecze ćwierćfinałowe piłkarskiej Ligi Mistrzów. Najciekawiej zapowiada się rywalizacja angielskich zespołów Liverpoolu i Chelsea Londyn oraz Barcelony z Bayernem Monachium. Oba te spotkania zaplanowano na środę.

We wtorek hiszpański Villarreal zmierzy się z Arsenalem Londyn, a Manchester United zagra z FC Porto. Przy środowych daniach ten zestaw wygląda na przystawki.

Reklama

Trzy lata temu Villarreal i Arsenal spotkały się w półfinale LM, a w dwumeczu jedynego gola uzyskał reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej Kolo Toure i "Kanonierzy" awansowali do finału, w którym przegrali z Barceloną (1:2).

Menedżer Arsenalu Arsene Wenger nie ma wątpliwości, że jego podopiecznych czeka mordercza walka o półfinał. "Hiszpańskie zespoły należą do szczególnie trudnych rywali, szczególnie pod względem taktyki" - zaznaczył Francuz, którego cieszy fakt, że rewanż odbędzie się w Londynie. "To malutki plusik dla nas, choć najważniejsze jest to, że zespół ma wielką ochotę na to trofeum" - dodał.

Villarreal przystąpi do meczu z Arsenalem po ligowej porażce 0:3 z Almerią. "Taki sam scenariusz przerabialiśmy przed grupowym spotkaniem z Manchesterem Utd., bo wcześniej przegraliśmy w lidze z Valladolid 0:3. Wtedy był bezbramkowy remis, teraz chcemy osiągnąć lepszy wynik" - podkreślił chilijski szkoleniowiec hiszpańskiej ekipy Manuel Pellegrini.

Humor popsuła mu w sobotę nie tylko wysoka przegrana w Primera Division, ale przede wszystkim kontuzja Santiego Cazorli. Reprezentant Hiszpanii złamał nogę i w tym sezonie już nie zagra.

Po losowaniu par ćwierćfinałowych najbardziej zadowolony był menedżer Manchesteru United Alex Ferguson. Mimo że rywalem jego zespołu będzie FC Porto, które wyeliminowało go z rozgrywek w 2004 roku.

"Podchodzimy do tego rywala z szacunkiem, ale mimo wszystko to wygodniejszy przeciwnik niż Bayern czy Barcelona. Nasz klub jest najbardziej portugalski z angielskich, bo ten kraj reprezentują Cristiano Ronaldo i Nani, a długo współpracował ze mną Carlos Queiroz. Rozumiemy ich mentalność, kulturę i mam nadzieję, że to pomoże rozpracować obecny zespół Porto" - zaznaczył Ferguson, który trzyma również kciuki za pozostałe angielskie kluby.

"Jeśli podobnie jak przed rokiem trzy angielskie zespoły zagrają w półfinale, będzie to potwierdzenie naszej supremacji na Starym Kontynencie" - podkreślił.

Przeciw jego drużynie, która broni trofeum, jest ... historia. Odkąd w 1992 roku wprowadzono format Ligi Mistrzów żadna drużyna nie sięgnęła po Puchar Europy dwa razy z rzędu. "Czerwone Diabły" w LM po raz ostatni przegrały 2 maja 2007 roku.

Vitor Baia, znany przed laty bramkarz FC Porto, który obecnie odpowiada w klubie za kontakty międzynarodowe, zapewnił, że portugalska drużyna nie podda się przed meczem. "Na pewno się nie poddamy, ale jeśli przegramy to na boisku, a nie w szatni" - powiedział.

W ostatnich pięciu sezonach jedenastki Liverpoolu i Chelsea spotkały się ze sobą w różnych rozgrywkach 22 razy. "Z jednej strony nasze potyczki mogą nudzić kibiców, ale z drugiej rywalizacja z Chelsea to fascynujące wyzwanie" - przyznał trener "The Reds" Rafael Benitez.

"Wiemy o sobie wszystko, więc tym trudniejszym zadaniem jest zwycięstwo. Wygraliśmy z nimi dwa razy w lidze w tym sezonie, ale Champions League to coś zupełnie innego" - przyznał Hiszpan, który doprowadził Liverpool do triumfu w tych rozgrywkach w 2005 roku i finału dwa lata później.

Według prowadzącego Chelsea Guusa Hiddinka, obie drużyny nie mają przed sobą tajemnic. "Taki już jest współczesny futbol. Wszyscy wiedzą o wszystkich wszystko, a o wynikach decydują detale. Czeka nas ciężka przeprawa, bo Benitez to bardzo sprytny trener" - powiedział Holender, który jest już czwartym - po Jose Mourinho, Avramie Grancie i Luizie Felipe Scolarim - szkoleniowcem "The Blues", który stanie naprzeciw Hiszpana.

W ekipie z Liverpoolu w środę zabraknie Argentyńczyka Javiera Mascherano, który będzie pauzował za żółte kartki.

Ostatnią parę ćwierćfinałową, jedyną bez drużyny z Anglii, tworzą Barcelona i Bayern Monachium.

Według hiszpańskiej prasy, trener Josep Guardiola nie będzie w środę eksperymentował i pośle do boju swoją najlepszą jedenastkę, z wracającymi do pełni sił po drobnych urazach Argentyńczykiem Lionelem Messim i Francuzem Thierry Henrym.

Problem stanowią jedynie kontuzje obrońców Argentyńczyka Gabriela Milito i Francuza Erica Abidala. Niepewny jest także występ defensywnego pomocnika pochodzącego z Wybrzeża Kości Słoniowej Yaya Toure. A postawa obrońców może być kluczowa dla losów rywalizacji, gdyż "Barca" straciła w obecnej edycji Champions League już 11 bramek, najwięcej ze wszystkich ćwierćfinalistów.

"Los skojarzył nas z drużyną uważaną obecnie przez wielu za najlepszą w Europie. Takie mecze wywołują dreszczyk emocji u piłkarzy, trenerów, kibiców" - przyznał trener Bayernu Juergen Klinsmann, którego musi martwić sinusoidalna forma jego podopiecznych. Po efektownych wygranych 5:0 i 7:1 ze Sportingiem Lizbona w LM, przyszła porażka 1:5 z Wolfsburgiem w Bundeslidze.

Klinsmanna martwi nie tylko słaba postawa w defensywie - kataloński "Sport" napisał, że jest dziurawa jak sito i przy nazwisku każdego obrońcy pali się czerwona lampka ostrzegawcza - ale i problemy zdrowotne Brazylijczyka Lucio, Philippa Lahma oraz przede wszystkim Francuza Francka Ribery'ego.

"Po ligowej porażce z Wolfsburgiem z jednej strony jesteśmy ranni, ale z drugiej rozdrażnieni. Przydałoby się kilka dni spokoju, ale sezon w pełni i trzeba się szybko pozbierać" - powiedział Klinsmann.

Rewanże zaplanowano na 13 i 14 kwietnia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | "Mistrz" | Monachium | rywalizacja | fc porto | Londyn | mecze | Porto | hity

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje