Boruc bohaterem, czyli "King Artur"

Artur Boruc został bohaterem Celticu Glasgow, broniąc rzut karny w 89. minucie meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem United.

Prorokiem okazał się piłkarz przegranej drużyny, Gary Neville, który przepowiedział, że Luis Saha nie pokona polskiego bramkarza z 11 metrów.

Reklama

"The Daily Record" zatytułował relację: "King Artur", nawiązując do bardzo dobrej postawy reprezentanta Polski.

Zwycięskiego gola zdobył w 81. minucie z rzutu wolnego Shunsuke Nakamura. Po tej wygranej zespół z Glasgow jest pewny awansu do dalszego etapu rozgrywek Champions League.

Sześćdziesiąt sekund przed końcem Boruc obronił karnego, wykonywanego przez Francuza Sahę. - Neville powiedział mi, że Saha nie wykorzysta "jedenastki". Wcześniej, kiedy sędzia odgwizdał karnego, poczułem ból w brzuchu - powiedział na łamach "The Guardian" kapitan Celticu, Neil Lennon.

Kilka tygodni temu, w pierwszym meczu LM, Manchester United ograł Celtic Glasgow 3:2, a wówczas Saha zdobył dwa gole, w tym jednego z karnego. - Myślałem o tej sytuacji i nie ukrywam, że sądziłem, że znów wykorzysta jedenastkę. Bo dla każdego bramkarza obronienie rzutu karnego nieodłącznie wiąże się ze szczęściem - przyznał Boruc.

Dziennik "The Sun" uznał najlepszym zawodnikiem meczu Nakamurę. Japoński pomocnik, a także Boruc i obrońca Stephen McManus - otrzymali najwyższe noty "8" (w skali 1-10). Macieja Żurawskiego, który grał w pierwszej połowie oceniono na "6".

Zdaniem dziennikarzy tej gazety, najsłabszym piłkarzem spotkania był bramkarz MU Holender Edvin van der Sar - "5" (o miejsce w składzie rywalizuje z Tomaszem Kuszczakiem).

Dowiedz się więcej na temat: united | Celtic Glasgow | Glasgow | Rzut karny | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje