Benitez gani obrońców, Koeman w siódmym niebie

Kto jest winnym środowej porażki Liverpool FC z Benfiką Lizbona 0:2 w 1/8 finału Ligi Mistrzów? Według menedżera Rafaela Beniteza obrońcy "The Reds".

- Rozpoczęliśmy dobrze, mieliśmy kilka okazji do zdobycia bramki, a potem zrobiliśmy fatalny błąd, który kosztował nas utratę gola. Potem mecz się zmienił - stwierdził Hiszpan.

Reklama

Prowadzenie dla "Orłów" zdobył w 36. minucie Simao Sabrosa, pięknym uderzeniem zza linii pola karnego.

- Nie winię moich napastników. Błędy zostały popełnione w tyłach i dlatego przegraliśmy - dodał Benitez. Liverpool, obrońca Pucharu Europy, w dwumeczu z mistrzem Portugalii stracił trzy bramki, nie strzelając ani jednej.

- Jak się czuję? Bardzo zawiedziony. Wierzyłem w swój zespół i wiem, jak piłkarze chcieli obronić trofeum. Nie będę jednak krytykował poszczególnych zawodników, bo za błędy odpowiada cała drużyna - powiedział Hiszpan.

Gospodarzy dobił minutę przed końcem Fabrizio Miccoli.

- W pierwszych 30 minutach nie graliśmy dobrze. Potem piłkarze Liverpoolu stracili trochę pewności siebie, a my zdobyliśmy fantastycznego gola - stwierdził Ronald Koeman, trener Benfiki. - Dla nas zwycięstwo na Anfield Road jest cudowne. Ile razy Liverpool przegrywał na własnym boisku w takim stosunku w europejskich pucharach? To, co zrobiliśmy w środę jest niewiarygodne - dodał Holender.

Według niego Benfikę stać jednak na więcej. - Wciąż możemy sprawić niespodzianki w Lidze Mistrzów, choć teraz inne zespoły będą zwracać na nas baczniejszą uwagę - powiedział Koeman.

Zobacz GALERIĘ zdjęć z rewanżowych środowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Siódme niebo | bramki | rafael benitez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje