Belgijska prasa żałuje zmarnowanych okazji

Niemalże we wszystkich dziennikach w Belgii wiele miejsca poświęca się dwóm belgijskim drużynom, walczącym o awans do Ligi Mistrzów. W 3. rundzie kwalifikacji Club Brugge pokonał u siebie Borussię Dortmund 2:1, a Anderlecht wygrał z mistrzem Polski Wisłą Kraków 3:1.

Dziennikarze "De Standaard" podkreślają, że Anderlecht już dawno nie miał tylu dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Najbardziej Belgom żal niewykorzystanych okazji i z tego powodu najwięcej pretensji spada na głowę Aruny.

Reklama

Gazeta już w pierwszym akapicie artykułu o środowym meczu podkreśla wagę bramki, którą z rzutu karnego strzelił Maciej Żurawski: "Bramka zdobyła z karnego przez Żurawskiego może za dwa tygodnie znaczyć więcej niż tylko honorowe trafienie" - pisze flamandzkojęzyczny dziennik.

"De Standaard" chwali młodego obrońcę, 17-letniego Vincenta Kompany, który w pojedynkach z wiślakami radził sobie wyśmienicie. "Ten młody i jeszcze niedoświadczony zawodnik zagrał z przekonaniem. Nie przestraszył się nawet Żurawskiego, a w niektórych sytuacjach zachowywał się jak rutyniarz." - napisał dziennik.

Belgowie zauważają również, dobrą postawę bramkarza Wisły Piekutowskiego twierdząc, że gdyby nie jego interwencje wygrana Anderlechtu byłaby wyższa.

"Czy Wisła Kraków była łatwym przeciwnikiem?" - pyta francuskojęzyczny "Le Soir" i za chwilę odpowiada: "Rzeczywiście była!".

Dziennikarze "Le Soir" chwalą się ofensywną Anderlechtu. Ich zdaniem Belgowie powinni wygrać więcej, aby pozbawić krakowian choćby nadziei na awans do Champions League.

Dowiedz się więcej na temat: awans | anderlecht | Prasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje