Puchary: Dlaczego Wisła już nie gra?

Mimo odpadnięcia z Pucharu UEFA na twarzach piłkarzy Wisły Kraków nie było w czwartek łez, żalu ani wyraźnego załamania. Twardzi mężczyźni z tych wiślaków. - To przez to, że byliśmy daleko od awansu - tłumaczył Maciej Stolarczyk.

Kolejny występ mistrza Polski w europejskich Pucharach zakończył się kompletną klapą. Miała być Liga Mistrzów, a nie ma nawet Pucharu UEFA. Dlaczego?

Reklama

Bo nie ma zespołu

Gracze Wisły to zlepek indywidualności, z których przez trzy miesiące nie udało się stworzyć zgranej drużyny. Grę krakowian można porównać do orkiestry, w której nikt nie ma nut, nie ma dyrygenta i każdy rzępoli co innego. Niby chcą zagrać piękną uwerturę, ale jakoś im nie wychodzi.

Dopóki każdy z graczy mistrza Polski nie zrozumie, że gra dla zespołu, dopóty o żadnych sukcesach nie może być mowy. Tylko zespół - co pokazała w czwartek Vitoria - może cokolwiek ugrać w Europie.

Bo nie ma bardzo dobrych piłkarzy

Wisła do rywalizacji w Europie nie ma dobrych piłkarzy - taki jest fakt. Ma piłkarzy dobrych (może najlepszych) w polskiej lidze, stąd od kilku lat jest najlepsza w Polsce. Jednak, aby odnieść minimalny sukces (za taki uważamy ćwierćfinał Pucharu UEFA), trzeba mieć w kadrze co najmniej średnich piłkarzy spoza Polski. Tylko zagraniczni gracze, są w stanie pociągnąć Wisłę do przodu, dać jej jakość potrzebną do rywalizacji z europejskimi średniakami. Aby dokonać takich zakupów właściciel klubu Bogusław Cupiał musi sięgnąć już nie po drobne do kieszeni, ale dokonać konkretnych przelewów ze swojego zasobnego konta. Należy przecież do grona najbogatszych Polaków - 11. miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków i 78. wśród 100 najbogatszych Europy Środkowej i Wschodniej tygodnika "Wprost" w 2005 r. Jego majątek szacuje się na 1,4 mld zł.

Jeśli naprawdę właścicielowi zależy na budowie Wisły, która powalczy w Europie, to nie może kupować pseudograczy za śmieszne pieniądze. (Kryszyłowicz, Paulista).

Bo nie ma bardzo dobrego trenera

Jerzy Engel nie jest bardzo dobrym trenerem, a co najwyżej średnim. Gdyby był bardzo dobry, to Wisła zagrałaby w Atenach, tak jak Vitoria zagrała w Krakowie. Portugalczycy pokazali Engelowi, jak należy grać na wyjeździe, mając na koncie solidną zaliczkę z pierwszego - domowego - spotkania.

Gdyby Wisła w Atenach zagrała ultradefensywnie, skracała pole gry, kradła czas (jak wspaniale robili to Portugalczycy!!!), faulowała taktycznie (ale z głową) w środku pola i skutecznie wybijała rywali z rytmu gry, to nie byłoby tego smutnego podsumowania występów mistrza Polski w europejskich Pucharach.

Engel jako trener średni, gwarantuje średnie wyniki oraz brak sukcesów na arenie międzynarodowej. Chcąc liczyć się w Pucharach, trzeba postawić na zagranicznego szkoleniowca (niekoniecznie z Czech), tak jak robią to z dobrym skutkiem drużyny tureckie i greckie.

PS. Dyrektor Sportowy Wisły Grzegorz Mielcarski zapowiedział podczas nocnej konferencji prasowej, że zimą zacznie się budowanie nowej Wisły. Jednak od razu zaasekurował się, że ceny w okolicach miliona euro za piłkarza, są dla klubu nie do przeskoczenia. Skoro tak, to nie będzie nowej Wisły, bo za drobne pana Cupiała, znów powstanie zaledwie najlepsza drużyna w Polsce, która Europy na pewno nie podbije.

Dowiedz się więcej na temat: UEFA | puchary | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje