Zagłębie Lubin za kratkami!

Wczoraj trener KGHM Zagłębie Lubin Rafał Ulatowski, a także dwóch jego podopiecznych trafiło do więzienia! Bramy Zakładu Karnego w Wołowie, słynącego z ostrego rygoru, zamknęły się za nimi tuż przed godziną 14.

Fanów musimy jednak uspokoić - przedstawiciele Mistrza Polski udali się tam jedynie z gościnną wizytą. "Od dłuższego czasu przychodzi do nas sporo listów, których nadawcy przebywają właśnie w zakładach karnych. Proszą oni o różne pamiątki związane z naszym klubem." - wyjaśnia pracowniczka działu marketingu w lubińskim klubie, Magdalena Berkowska. "Ta sytuacja zainspirowała nas do tego, by odwiedzić jedno z polskich więzień. Tam przecież przebywają ludzie, dla których takie spotkanie z boiskowymi idolami może także stanowić element resocjalizacji. Wybraliśmy Wołów, choćby z tego względu, że leży około czterdziestu kilometrów od Lubina."- wyjaśnia Berkowska. W akcji wzięli udział trener mistrzów Polski, Rafał Ulatowski, oraz Piotr Włodarczyk i Vidas Alunderis.

Reklama

Gdy lubinianie zjawili się pod bramą obiektu, natychmiast z ciekawością zaczęło im się przyglądać kilkunastu skazanych, którzy akurat wrócili z pracy. Trzeba wiedzieć, że w Wołowie więźniowie realizują projekt o oryginalnej nazwie "Czarna owca", polegający na opiece nad zwierzętami.

Lubinian przy wejściu na salę powitała burza oklasków ze strony zgromadzonych, co nie dziwiło, zważywszy, że takie spotkanie było dla nich nie lada gratką. A już szczególnie dla fanów Zagłębia Lubin.

Po oficjalnym przedstawieniu gości i krótkich przemówieniach trenera oraz piłkarzy, nadszedł czas zadawania pytań. Więźniów szczególnie interesowało nieudane podejście lubinian do Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec równie ciekawie wypowiedział się także w kwestii różnic, jaka dzieli naszą piłkę z futbolem w prawdziwie europejskim wydaniu. "Wiecie jaka jest różnica między polskim zawodnikiem, a piłkarzem z najsilniejszych lig? Otóż taki Piotrek Włodarczyk, wbiegając w pole karne, na dziesięć dośrodkowań z bocznych sektorów boiska, odda strzał jedynie z dwóch. W pozostałych przypadkach piłka zostanie zagrana albo za mocno, albo niecelnie. Natomiast w klasowych ligach europejskich "Włodar" oddałby osiem uderzeń na bramkę. To jest różnica." - przekonywał trener Zagłębia.

Ale Liga Mistrzów to nie jedyny temat rozmów. Pytano również o formę piłkarzy, przyszłość klubu, budowę nowego obiektu w Lubinie, a także najbliższy mecz z Lechem. "Powiedźcie, czy mamy obstawiać "dwójkę"? - dopytywał się jeden ze skazanych. "Wiecie, my mamy tutaj takie małe zakłady, gramy w STS-ie." - uśmiechał się.

"Jedziemy do Poznania po to, by swoją grą sprawić radość wszystkim kibicom, ale także po to, by zdobyć kolejne trzy punkty. Nie potrafię przewidzieć końcowego wyniku, mogę tylko przed meczem mówić, że czujemy się na siłach by wygrać, ale tak naprawdę wszystko zweryfikuje boisko." - powiedział Ulatowski, lecz po chwili z uśmiechem dodał: "Ale możecie obstawić w STS-ie tą "dwójkę"."

Na koniec więźniowie zostali obdarowani przez przedstawicieli klubu pamiątkami związanymi z Zagłębiem. Otrzymali m.in. karty z zawodnikami, programy meczowe. Władzom więzienia przekazano także koszulkę z autografami, która będzie stanowić nagrodę podczas konkursów, jakie odbędą się w Zakładzie Karnym. Goście zaś mogli jeszcze chwilę porozmawiać ze skazanymi, a także pozwiedzać placówkę, zobaczyć jak wygląda świat zza krat.

"Mam nadzieję, że w tym miejscu już się nie spotkamy." - zażartował Piotr Włodarczyk. Wizyta w Wołowie niewątpliwie była dla lubinian sporym przeżyciem. Po opuszczeniu bram więzienia byli wyraźnie poruszeni. Najbardziej cieszy jednak to, że swoją obecnością sprawili więźniom sporą frajdę.

Informacja prasowa
Dowiedz się więcej na temat: kara więzienia | Wołów | ulatowski | Zagłębie Lubin | Zagłębie | Lubin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje