Wisła kontra Mandziara, czyli chodzi o kasę

Czy Wisła Kraków jest winna menedżerowi Adamowi Mandziarze wiele tysięcy euro? Tak twierdzi Mandziara, klub natomiast ma zupełnie inne zdanie.

"Domagam się od Wisły normalnych prowizji agencyjnych (5-10 procent) za zawodników sprowadzonych do klubu. Wisła nie przestrzega umowy zawartej w lipcu tego roku" - powiedział menedżer z Kolonii w "Fakcie".

Reklama

Wtedy Wisła Kraków SSA związała się umową z firmą AvanceSport GmbH, ale we wrześniu miała ona zostać wypowiedziana. "Tyle, że nikt mnie nie o tym nie poinformował" - stwierdził Mandziara w "Przeglądzie Sportowym".

Dlatego Mandziara domaga się prowizji za transfery Jakuba Błaszczykowskiego, Jacka Kowalczyka, Marka Penksy, kamila Kosowskiego (z 1.FC Kaiserslauten do Southampton FC) i co jest największą kością niezgody Macieja Żurawskiego. "Miałem pełnomocnictwo Wisły do prowadzenia rozmów z Celtikiem oraz, wraz z Grzegorzem Bednarzem, na negocjacje z Besiktasem Stambuł. AvanceSport wynajęło nawet awionetkę, którą przedstawiciel klubu poleciał do Glasgow" - powiedział menedżer.

Ile kosztowały usługi Mandziary? Padają różne sumy od 600 tysięcy do miliona euro. "Nie wchodzę na wojenną ścieżkę z panem Bogusławem Cupiałem, ale mam pretensje do zarządu Wisły. Skoro nie chcę porozumienia w środę jadę do Zurychu złożyć skargę w FIFA" - straszy.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje