Tomaszewski: Następny proszę!

Spotkanie członków Komisji Etyki z prokuratorem Kazimierzem Olejnikiem było moim zdaniem ogromnie potrzebne, ponieważ nastąpiła wymiana doświadczeń pomiędzy stronami, mającymi wspólny cel: zminimalizowanie (o całkowitym zlikwidowaniu nie ma co nawet marzyć, bo w futbolowym świecie zawsze i wszędzie znajdzie się czarna owca) patologii, niestety od wielu lat, panującej w naszej skopanej.

O szczegółach - z oczywistych względów - nie wolno mi mówić, jednak mogę zapewnić, że nie radzę arbitrom piłkarskim i futbolistom ustawiać, czy kupczyć meczami, bo odpowiednie Komendy Wojewódzkie Policji będą używały wszystkich dostępnych środków, by "sprawdzić", czy mecze o dużym ryzyku korupcyjnym - wskazane dużo wcześniej, przez Komisarza Sędziów, bądź Wydział Dyscypliny PZPN - o których doskonale wiedzą bukmacherzy (a swoją drogą, to ciekawe skąd czerpią informację, jakie spotkania "wycofać z zakładów"?) - były prowadzone fair.

Reklama

Poza tym Komisja Etyki wystąpi 30 czerwca z wnioskiem do Zarządu PZPN, by sędziowie wyznaczeni na dany sezon składali oświadczenia o stanie majątkowym i pisemne zapewnienia, że nigdy, świadomie , nie uczestniczyli w ustawianiu wyników - bo pomyłki sędziowskie są wliczone w ten zawód i zdarzają się na całym świecie. A tak na marginesie, to bardzo podobała mi się decyzja Komisarza Andrzeja Strejlaua, który na rewanżowy mecz barażowy Odra-Widzew, wyznaczył tego samego arbitra, który sędziował łódzkie spotkanie i do którego obie drużyny i kibice nie mieli wielkich zastrzeżeń - no może poza zawsze problematyczną decyzją o rzucie karnym, który mógł być podyktowany, ale nie musiał...

Wodzisławski pojedynek prowadzony był w sportowej atmosferze, mimo, iż sędzia nie podyktował "jedenastki", za zagranie piłki ręką dla gospodarzy, bowiem zawodnicy i kibice uznali to jako błąd przy pracy, a nie "interesowną ustawiankę". Pozostałe baraże również upłynęły pod znakiem czystej walki i cóż mam nadzieję, że tak już będzie do końca świata i jeden dzień dłużej, dzięki czemu kibice znowu będą zapełniali stadionowe trybuny w przeświadczeniu, że sędziowie, oraz piłkarze mogą mieć (jak My wszyscy) słabszy dzień i źle gwizdać, czy grać i nie obawiać, się że ta słabość jest wynikiem "towaru" wynalezionego przez Fenicjan.

Jeśli moje przewidywania się potwierdzą, to sądzę, że polscy kibice powinni wystawić panu Kazimierzowi Olejnikowi pomnik, na którym będzie napisane: Człowiek który zatrzymał ... "skopaną mafię". Skandalicznej sprawy dotyczącej publicznego oświadczenia - w "Fakcie" - sędziego Marczyka, jakoby Michał Listkiewicz sterował sędziami, nie rozpatrywaliśmy z bardzo prozaicznej przyczyny. Otóż do Komisji dotarło pismo pana Marczyka, które ze względu na ogromne znaczenie zacytuję po literkach:

Redaktor Naczelny Gazety "Fakt"

W dniu 7.VI.O5. udzieliłem wywiadu redaktorowi Dariuszowi Łuszczynie. Prosiłem o autoryzację tekstu, której się nie doczekałem. Ze zdziwieniem i oburzeniem przeczytałem w dzisiejszym wydaniu gazety, iż oskarżam prezesa Listkiewicza, co jest obrzydliwym kłamstwem. Prawdą jest tylko to, że rozmawiałem przed meczem z prezesem Listkiewiczem, który prosił, abym sędziował jak najlepiej. Cały komentarz do tej rozmowy to wymysł redaktora D. Łuszczyny. Proszę, aby w najbliższym wydaniu gazety ukazała się treść mojego pisma. Zbigniew Marczyk.

Pismo o podobnej treści, wystosował do "Faktu", prezes Pomorskiego ZPN pan Henryk Klocek. Tak więc z powyższego wynika, że w procesie oczyszczania piłki nie można pominąć nierzetelnych dziennikarzy, którzy dla zwrócenia na siebie uwagi piszą po prostu bzdury. A o tym jak dziennikarz potrafi być "bezstronny i obiektywny" w swojej pracy , świadczy opinia (wypowiedziana przy świadkach) jednego pismaka z Łodzi , na temat bezsensownego pomysłu budowy wielofunkcyjnej hali (kosztem 4 boisk treningowych) na stadionie ŁKS-u, którą również zacytuję po literkach: Też uważam to za idiotyzm, ale nic na ten temat nie napiszę, bo mój naczelny jest w Honorowym Komitecie budowy tej hali ?!

Natomiast co się tyczy aresztowanego Krzysztofa Z. , to nie było to dla mnie zaskoczeniem, bowiem ja dużo wcześniej wiedziałem o rozmowie, jaka odbyła się z inicjatywy aresztowanego sędziego z prezesami - OZPN w Łodzi i PZPN. Jak poinformował mnie Michał Listkiewicz Krzysztof Z. sugerował, że jeden z obserwatorów wywiera na niego nacisk przy sędziowaniu spotkań. Na pytanie Listkiewicza, kto jest tym kwalifikatorem, sędzia powiedział, że ujawni nazwisko po zakończeniu sezonu. No cóż szkoda, że był tak tajemniczy, bo gdyby ujawnił "ustawiacza", to natychmiast zawiadomiłbym prokuraturę i dziś sytuacja łódzkiego aresztanta byłaby zupełnie inna. Prokurator Olejnik publicznie zapewnił, że ci sędziowie i obserwatorzy, którzy podejmą współpracę z Organami Ścigania będą mogli liczyć na maksymalne złagodzenie kary wynikające z Kodeksu Karnego. Niestety, jako członek Komisji Etyki mogę zapewnić, że żadnej ulgi dla "ustawiaczy" nie będzie , tylko eliminacja ze środowiska - za którą będę głosował także w przypadku Krzysztofa Z.

I to by było na tyle jeśli chodzi o czyszczenie naszej piłki, natomiast dwa fakty dotyczące super ważnych spotkań reprezentacji i startu Wisły w eliminacjach do Ligi Mistrzów zasługują na skomentowanie .

Wydaje się wielkim nieporozumieniem wyznaczenie miejsc (Warszawa i Chorzów) rozegrania spotkań 3 z Austrią i 7 września z Walią, ponieważ po pierwszym spotkaniu, zmęczeni zawodnicy będą zmuszeni do odbycia wielogodzinnej wyczerpującej podróży i poddani zupełnie niepotrzebnej aklimatyzacji środowiskowo - hotelowej, która musi odbić się na ich formie. Wydaje się, że prezes Antoni Piechniczek powinien wspólnie z Pawłem Janasem i oczywiście z najbardziej zainteresowanymi, czyli kadrowiczami, jeszcze raz przeanalizować ten problem i zdecydować się na jedno miejsce spotkań, bo w tym przepadku nie może być wilk syty i owca cała.

Druga sprawa dotyczy deklaracji Liczki o rozpoczęciu w Wiśle budowy perspektywicznego zespołu. Jest to typowa zagrywka, popularnie zwana "alibi - futbolem", bowiem w przypadku porażki trener powie: a nie mówiłem i przedłuży na czas budowy (3-4 lata) lukratywny kontrakt. A tak na marginesie, to dziwna wydaje się (dla fachowców jest to typowy "swojak", by nie powiedzieć sabotaż) chęć wyprzedania najlepszych krakowskich graczy przed startem do futbolowego raju - ale cóż takie są prawidła obowiązujące w zawodowym futbolu, że właściciel , który łoży ogromne pieniądze na klub może robić co mu się rzewnie podoba, tym bardziej, że akurat w tym konkretnym przypadku, pan Bogusław Cupiał, doskonale wie co robi, bowiem ma "wspaniałych doradców" w osobach braci B. i "alibi - trenera".

Jan Tomaszewski

W związku z obraźliwymi tekstami komentarzy dotyczących felietonów Jana Tomaszewskiego, uprzejmie informujemy, że nie będziemy publikowali anonimowych komentarzy w których zamiast merytorycznej dyskusji, będą zawarte wyzwiska, pogróżki i obraźliwe epitety pod adresem naszego współpracownika.

Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną.

Jednocześnie informujemy, że zamieścimy każdy, nawet najbardziej drastyczny komentarz, ale pod warunkiem uprzedniego sprawdzenia danych osobowych autora, by pan Jan Tomaszewski mógł dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym

Dowiedz się więcej na temat: owca | PZPN | gazety | sędziowie | budowy | kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje