Tomasz Frankowski i gol-marzenie! "Faktycznie, wyjątkowy"

- Jak cieszyłem się z tego jubileuszowego gola? Myślę, że tak samo, jak z tego 149., 148., czy trzeciego - powiedział po wygranej z Lechią bohater Jagiellonii i całego Białegostoku - Tomasz Frankowski.

"Franek" ma już na koncie 150 strzelonych w Ekstraklasie bramek. Tylko trzech brakuje mu do swego byłego trenera - Kazimierza Kmiecika, który asystował w Wiśle Franciszkowi Smudzie, gdy Polska poznała nazwisko "Frankowski".

Reklama

Dochodziła 90. minuta i nic nie wskazywało na to, że "Jaga" wygra z Lechią Gdańsk, która przecież częściej zagrażała bramce, lecz grzeszyła nieskutecznością. Tymczasem Ermin Seratlić urwał się lewą flanką i podał przed bramkę. Tomasz Frankowski we właściwym momencie przyspieszył odskoczył od obrońcy, dostał podanie i pięknym, niesygnalizowanym strzałem piętą lewej nogi ulokował piłkę w siatce!

Takie gole chcielibyśmy oglądać na codzień w T-Mobile Ekstraklasie, zresztą nie tylko u nas, ale nawet w Hiszpanii, Anglii, we Włoszech, czy w finale Ligi Mistrzów!

"Franek" z rozbrajającą skromnością udzielał po meczu wywiadów. - Kiedy strzeliłem ostatnio piętą? Chyba ostatnio w juniorach - tłumaczył. - Jak cieszyłem się z tego jubileuszowego gola? Myślę, że tak samo, jak z tego 149., 148., czy trzeciego. Chociaż może nie, ten gol faktycznie był wyjątkowy i daje więcej satysfakcji. Jest przecież strzelony w końcówce ciężkiego meczu, dający nam trzy punkty - zreflektował się pan Tomasz "Franek Łowca Bramek".

Zobacz niesamowitą bramkę Tomasza Frankowskiego:

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Frankowski | Jagiellonia Białystok | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje