Szałachowski: Mogłem mieć hat-tricka

- Mało zabrakło abym "ustrzelił" w piątek hat-tricka. Po jednym ze strzałów piłka minęła słupek o centymetry - powiedział po meczu z Lechem Poznań Sebastian Szałachowski, napastnik Legii Warszawa.

- Jednak nie mam powodów do narzekania. Dwa gole i co najważniejsze wygrana (3:2 - przyp. red.), w dodatku w dramatycznych okolicznościach. Ten trzeci gol strzelony przez Radovicia ucieszył mnie tak, jak to ja sam bym go zdobył - dodał piłkarz.

Reklama

- Co czuliście, kiedy Lech strzelił drugiego gola?

- Na pewno czuliśmy wielką bezsilność. Wiedzieliśmy, że zawaliliśmy te dwie bramki. Mecz był wygrany, a my popełniliśmy takie błędy. Na szczęście szybko podnieśliśmy się i trzy punkty zostają w Warszawie.

- Trener was nie uczulał przed meczem, że Lech jak przegrywa 0:2 dopiero wtedy zaczyna grać?

- Nic takiego nie mówił. My sami powinniśmy ten wynik utrzymać do końca.

- Pierwsza połowa była raczej słabym widowiskiem.

- W pierwszej połowie było dużo walki w środku pola. Zabrakło dobrych akcji do przodu. W drugiej zagraliśmy bardzo ofensywnie i z polotem. Niestety, także w tej części gry było dużo niedokładności, a co najgorsze dwie stracone bramki po naszych błędach. Coś takiego nie powinno nam się przytrafić. Najważniejsze, że graliśmy do końca.

- Dla kibiców to z pewnością było zaskoczenie, że to Ty wykonywałeś rzuty wolne.

- Na treningach dobrze mi to wychodzi i przeniosłem to na boisko. Jeżeli piłka będzie wystawiona na moją lepszą nogę w kolejnych spotkaniach to ja także będę uderzał.

- Zwycięstwo odniesione w takich dramatycznych okolicznościach powinno dodać wam siły na ostatnie mecze tej rundy.

- Takie zwycięstwo dodaje sił, to prawda. Na pewno czujemy się coraz pewniej. Zaczynamy przypominać drużynę z poprzedniego sezonu.

Dowiedz się więcej na temat: mięta | piłka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama