Strzeleckie popisy Piechny na oczach Janasa

- Wiedziałem, że się w końcu przełamię, że odzyskam formę z jesieni. Była duża presja na mnie, ale udało się! - nie krył zadowolenia napastnik Kolportera Korony Kielce Grzegorz Piechna po meczu z Amiką Wronki (3:0).

Lider klasyfikacji strzelców Orange Ekstraklasy przez pięć ostatnich kolejek nie mógł trafić do siatki rywali. We wtorek we Wronkach popularny "Kiełbasa" dwukrotnie pokonał bramkarza"kuchennych".

Reklama

- To był już najwyższy czas, abym zaczął trafiać. Dobre boisko, dobry stadion na przełamanie. Powiedziałem chłopakom w szatni, że biorę odpowiedzialność za mecz z Amiką na siebie. Nie mogłem więc ich zawieść - tłumaczył Piechna w "Super Expressie".

Strzeleckie popisy Piechny oglądał z trybun selekcjoner reprezentacji Polski Paweł Janas. Nie wiadomo. czy napastnik Korony otrzyma powołanie na towarzyski mecz z Litwą w Bełchatowie.

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: korony | napastnik | Grzegorz Piechna | popisy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje