Smuda: Podajemy sobie ręce

"Dla mnie najważniejszy jest każdy kolejny mecz. Teraz zdobywanie goli rozkłada się na kilku piłkarzy i tak powinno być. Bo co będzie, jak zabraknie na boisku Chałbińskiego? - pyta dziennikarzy "Super Expressu" przed zaległym meczem z Pogonią Franciszek Smuda.

Popularny "Franz" nie ma powodów do zmartwień, bowiem jego podopieczni wiosną grają jak z nut. W trzech meczach piłkarze Zagłębia Lubin odnieśli komplet zwycięstw i strzelili rywalom siedem bramek, nie tracąc przy tym żadnej!

Reklama

Franciszej Smuda nie chce jednak słyszeć o europejskich pucharach. "Nie można o tym myśleć. Bo to tylko rozprasza zawodników. Wiem tylko, że do... utrzymania w lidze brakuje nam 6 punktów" - podkreślił Smuda, dla którego mecz w Szczecinie wydaje się, że ma szczególne znaczenie.

Przed laty był bowiem trenerem drugoligowej Piotrcovii, gdy zespół ten finansował Antoni Ptak, obecny dobrodziej Pogoni. Po dwóch miesiącach pracy i porażce w... pierwszym meczu ligowym (0:4 z Arką w Gdyni - przyp. red.) Ptak wyrzucił Smudę z pracy. "Dobrze, że tak się stało. Nie nadajemy się do wspólnej pracy. Ale podajemy sobie ręce" - zapewnia Smuda.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: mecz | Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje