Smuda: Nie jestem cudotwórcą

Miał być wielki Lech Poznań, ale początki, jak wiadomo, są trudne. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że podopieczni Franciszka Smudy doznają dwóch porażek w II rundzie Pucharu Intertoto z FC Tiraspol i pożegnają się z rywalizacją.

"Nie jestem żadnym cudotwórcą. To nie jest tak, że pstryk i zespół będzie grał świetnie. Takich magików nie ma" - powiedział Smuda, cytowany przez "Super Express".

Reklama

"Po takiej przegranej aż serce z żalu boli, ale proszę spróbować nas zrozumieć. To nie jest jeszcze zespół, to zupełnie nowy twór, który trzeba od nowa poskładać. Do tego jesteśmy w trudnym okresie, przygotowujemy się zgodnie z planem do sezonu i piłkarze są przemęczeni" - dodał.

Kibice w Poznaniu w sobotę byli jednak bardzo ostrzy. Pod koniec meczy skandowali nazwisko Czesława Michniewicza, byłego trenera Lecha. "Pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby ktoś chciał mnie zwalniać po 10 dniach pracy. A co do tego "Michniewicz, Michniewicz", to niech sobie kibice przypomną, jak prezentował się wcześniej Lech. Przecież jeszcze gorszą kiszkę grali; Ja spokojnie idę do celu, liczy się efekt" - stwierdził Smuda.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje