Piłkarze Lecha Poznań od krok od tragedii!

W czwartek piłkarze Lecha Poznań wracali ze zgrupowania w Turcji. Podróż samolotem do Polski mogła dla nich zakończyć się tragicznie, gdyby nie przytomność umysłu stewardesy - czytamy w "Fakcie".

Tuż po starcie w kabinie pilotów zapaliła się kontrolka alarmowa. Okazało się, że drzwi awaryjne samolotu są niedomknięte.

Reklama

- Rozsiadłem się, zasunąłem okno, już przysypiałem, a tu nagle zaatakowała mnie jakaś baba - powiedział Mariusz Mowlik, który siedział przy drzwiach awaryjnych.

- Najpierw szarpała się ze mną, a potem z tymi drzwiami. Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi - dodał Mowlik.

Na szczęście sytuacja szybko została opanowana. - Nie lubię latać. A jeszcze, jak się dzieje coś takiego, to człowiek nie wie, co z sobą zrobić - wyznał Arkadiusz Malarz.

Fakt/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje