PGE GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 6-0

Podbeskidzie Bielsko-Biała prezentowało się znakomicie w zeszłym sezonie i na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy. W sobotę zostało jednak rozbite w Bełchatowie przez PGE/GKS 6-0. Bohaterami zostali zdobywca hat-tricka Jacek Popek i król asyst, Kamil Kosowski!

Beniaminek nie zamierzał murować bramki i czekać na okazje do kontry. Odważnie atakował od pierwszych minut, ale zostawiał przy tym bardzo dużo miejsca rywalom. Tak doświadczona drużyna, jak PGE GKS musiała to wykorzystać, choć katastrofa gości rozpoczęła się od koszmarnych błędów przy rzutach rożnych. W 7. i 9. minucie Kamil Kosowski dwukrotnie mocno i celnie dośrodkowywał, a Jacek Popek był dokładnie tam, gdzie powinien i Richard Zajac dwukrotnie skapitulował. Za drugim razem piłka trafiła do siatki po tym, jak odbiła się od rąk Popka, ale sędzia uznał, że nie było to celowe zagranie bełchatowskiego obrońcy i gola uznał.

Reklama

Podbeskidzie atakowało nadal, zwłaszcza że nie miało już nic do stracenia. Jednak właśnie na to czekali gospodarze. W 14. minucie po ich pięknej akcji Fonfara strzelił z pierwszej piłki groźnie, ale ponad bramką. Szansy na zdobycie kontaktowego gola nie wykorzystał w 18. minucie Cieśliński - świetnie przyjął piłkę i ograł obrońcę, ale spudłował w idealnej sytuacji. Strzałami z dystansu próbował szczęścia Kołodziej, szarpał Demjan, ale bez efektów.

Tymczasem w 33. minucie gospodarze wyprowadzili nokautującą kontrę. Goście pogubili się próbując złapać Bożoka w pułapkę ofsajdową, Marcin Żewłakow wyłożył mu piłkę na czystą pozycję, a Słowak pięknie ograł bramkarza, podbijając nad nim piłkę i niemal wbiegł z futbolówką do siatki.

W końcówce I połowy piłkarze z Bielska-Białej wyczekiwali już ostatniego gwizdka, ale przerwa nic nie zmieniła w ich grze. Po 7 minutach przegrywali już 0-5!

W posiadaniu piłki było 50 na 50, ale w strzałach 19-13 dla GKS-u. Co ciekawe, z ośmiu rzutów rożnych bełchatowianie zdobyli aż cztery gole! To zasługa dobrych podań Kosowskiego, ale też gapiostwa Richarda Zajaca, który zapuścił korzenie na linii bramkowej.

- Zawaliliśmy mecz w Chorzowie, ja osobiście też. Moje wejście na Ruchu nie przyniosło mi chwały. Mam nadzieję, że dzisiaj się zrehabilitowałem przed kibicami, ale też przed samym sobą - powiedział "Kosa". - Ćwiczymy stałe fragmenty gry, ale chyba nikomu do głowy nie przyszło, że zdobędziemy z nich aż cztery gole! Jacek Popek jest lewym obrońcą, a zaliczył hat-tricka i chwała mu za to.

Kamil nie zmienił się wcale. Gdy reporter Canal+ w pytaniu zaniżył mu liczbę asyst do trzech, natychmiast kulturalnie go sprostował. - Nie chciałbym być niegrzeczny, ale ja naliczyłem się czterech asyst - powiedział Kamil i miał całkowitą rację.

Po meczu powiedzieli:

Trener Podbeskidzia Robert Kasperczyk: "Chciałbym bardzo, żeby wrażenia jakie mam po tym meczu były ostatnimi tego rodzaju w moim życiu. Nie chciałbym więcej czegoś takiego przeżywać. Gratuluję trenerowi Janasowi doskonałego meczu i wyniku. My po tym spotkaniu mamy duży materiał do przemyśleń. Cztery z sześciu goli straciliśmy po rzutach rożnych. Wiemy więc, nad czym musimy pracować".

Szkoleniowiec PGE GKS Bełchatów Paweł Janas: "Dziękuję trenerowi za miłe słowa, ale to dopiero początki. W pierwszej kolejce w ostatniej chwili przegraliśmy w Chorzowie. Dlatego dzisiaj wyszliśmy z nastawieniem, że musimy zrobić trzy punkty. Wiadomo jednak, że można dużo mówić, ale trzeba jeszcze to wykonać. Gdybyśmy więc nie wygrali, to nasza sytuacja stałaby się nieciekawa, bo mamy przed sobą mecze z silnymi rywalami. Mam nadzieję, że ta wygrana pomoże chłopakom uwierzyć w siebie. Jeżeli chodzi o samą grę, to taktycznie wyglądało to nie najgorzej, ale też nie tak, jak powinno. Było za dużo chaosu. Mamy jednak zespół, który po zmianach kadrowych potrzebuje trochę czasu, by wszystko funkcjonowało tak, jakbyśmy chcieli. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będziemy się prezentować coraz lepiej".

PGE GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 6-0 (3-0)

Bramki: 1-0 Jacek Popek (7-głową), 2-0 Jacek Popek (9-głową), 3-0 Miroslav Bożok (33), 4-0 Marcin Żewłakow (48-głową), 5-0 Maciej Szmatiuk (52-głową), 6-0 Jacek Popek (72-głową).

Żółta kartka - PGE GKS Bełchatów: Damian Zbozień.

Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Widzów 2 tys.

PGE GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Grzegorz Fonfara, Maciej Szmatiuk, Mate Lacic, Jacek Popek - Kamil Kosowski (80. Tomasz Wróbel), Miroslav Bozok (73. Szymon Sawala), Damian Zbozień, Grzegorz Baran (88. Piotr Piekarski), Dawid Nowak - Marcin Żewłakow.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Sławomir Cienciała, Juraj Dancik, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Maciej Rogalski, Frantisek Metelka, Sebastian Ziajka (46. Matej Nather), Dariusz Kołodziej (76. Sylwester Patejuk) - Robert Demjan, Adam Cieśliński (46. Adrian Sikora).

Tu prowadziliśmy relację LIVE! Zobacz jej zapis!

Tymczasem w 11na11.pl tylko 117 osób prawidłowo wytypowało wyniki pierwszych 3 meczów 2. kolejki! Nie czekaj i typuj już 3. kolejkę! Jeśli nie masz konta, to założysz je w minutę!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama