Pełen strachu lot piłkarzy ŁKS

Silne turbulencje spowodowały, że wracający w niedzielę wieczorem z turnieju halowego w Hamburgu piłkarze ŁKS najedli się strachu. Samolot miał problemy z wylądowaniem, a chwilę wcześniej spadł trzysta metrów w dół. Na szczęście nikomu nic się nie stało - donosi "Dziennik Łódzki".

Podopieczni Marka Chojnackiego lecieli do Warszawy z międzylądowaniem w Gdańsku. Powodem kłopotów pilota była szalejąca wichura nad Trójmiastem.

Reklama

"Okazało się, że nasz samolot był ostatnim, który tego dnia wylądował w Gdańsku. Później lotnisko z powodu niekorzystnej pogody zostało zamknięte" - relacjonuje kierownik drużyny Jacek Żałoba.

"Oczywiście sytuacja była nerwowa, ale staraliśmy się rozładować ją żartami. W pewnym momencie w samolocie było już tak wesoło, że nawet stewardesa śmiejąc się nie mogła ogłosić komunikatu. Mówiąc jednak poważnie, sytuacja była nieprzyjemna" - dodał Jacek Żałoba.

INTERIA.PL/Dziennik Łódzki
Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | samolot | ŁKS | PLL LOT

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje