Oto tajemnica sukcesu Lecha Poznań

Od trzech lat systematycznie wzmacniany skład za niemałe pieniądze, zatrudnianie dobrych szkoleniowców: Franciszka Smudy i Jacka Zielińskiego, a także niespotykane w naszym kraju wsparcie z trybun doprowadziły Lecha Poznań do szóstego w historii tytułu mistrza Polski.

Dzięki czemu Lech został mistrzem Polski? Dyskutuj!

Reklama

Można sprawę postawić trywialnie: Lech Poznań został mistrzem Polski tylko dzięki temu, że Mariusz Jop strzelił gola samobójczego, który w derbach zabrał Wiśle dwa punkty. Gdyby nie to trafienie, to w sobotę mielibyśmy fetę nie na Starym Rynku w Poznaniu, tylko na oddalonym od niego o jakieś 450 km Rynku Głównym w Krakowie.

Zanim zdobyli mistrzostwo wygrali wojnę transferową

Czy nie jest przypadkiem jednak tak, że szczęście jest nieodzownym elementem każdego sportowego teatrzyku? I cała sztuka polega na tym, aby mu pomóc! A Lech Poznań to właśnie zrobił, czy robił od trzech lat. Sprzątnięcie z Wisły bramkarza Emiliana Dolhy jeszcze mu nie wyszło na dobre, ale już kolejne ruchy były trafne. Trener Franciszek Smuda sprawnie zlepił z dwóch, na pierwszy rzut oka nieprzystających do siebie składów (Amica i Lech) jeden mocny. Wprawdzie mistrzostwa Polski z nim jeszcze nie osiągnął, ale w Pucharze UEFA zaszedł daleko i pokazał nową jakość rodem z polskiej Ekstraklasy.

Ważne też, że Lech wygrywał z krajową konkurencją wyścigi po najlepszych zawodników. Po świetnego defensora Zagłębia Lubin Manuela Arboledę, po króla strzelców 1. Ligi - Roberta Lewandowskiego, czy po przebojowego skrzydłowego Wisły Płock - Sławomira Peszkę, a także po nieszablonowo rozgrywającego piłkę i świetnie egzekwującego stałe fragmenty gry - Semira Stilicia. Ostatni transferowy cios krakowianom zadali kupując kolejnego kreatywnego pomocnika - Siergieja Kriwieca. - Przymierzaliśmy się do zakupu tego piłkarza, ale padały takie kwoty, które przekraczały nasze możliwości - rozkładał ręce ówczesny trener Wisły Maciej Skorża, który był również menedżerem klubu.

Kryzysową jesień - strzał w pysk, przetrwali

We wrześniu zeszłego roku wydawało się, że "Kolejorz" już jesienią może się żegnać z pierwszym miejscem na koniec sezonu. W krótkim czasie przegrał u siebie z Polonią Warszawa (ten jeden jedyny raz), zremisował z PGE/GKS-em Bełchatów, a także stracił komplet punktów na stadionie Legii i Zagłębia Sosnowiec w meczu z Cracovią. Jakby tych strat było mało, to poznaniacy zremisowali jeszcze z Arką na wyjeździe. W tym samym czasie Wisła szła jak burza i 18 października ograł ją dopiero w Poznaniu Lech (wcześniej miała tylko jeden remis i aż osiem zwycięstw).

W pierwszych dziewięciu kolejkach lechici stracili 13 pkt, podczas gdy Wisła tylko dwa i nawet największym optymistom się wtedy w Poznaniu nie śniło, że w maju ekipa Jacka Zielińskiego będzie w maju święciła mistrzostwo!

- Na dodatek w tym samym okresie odpadliśmy w Pucharze Polski ze Stalą Stalowa Wola. Czasem trzeba dostać w pysk, żeby się podnieść i mocno stanąć na nogach - powiedział trener Lecha Jacek Zieliński, który po Gali Ekstraklasy był już wyluzowany i zrelaksowany.

Pięć powodów, dla których Lech został mistrzem Polski (kolejność przypadkowa)

1. Od trzech lat robi najlepsze w Polsce transfery i nie oszczędza na nie.

2. Ma olbrzymie wsparcie kibiców. To w sporej mierze dzięki nim w tabeli "u siebie" jest zdecydowanie pierwszy i zdobył aż 11 pkt więcej niż Wisła.

3. Miał szczęście, które w sporcie jest nieodzowne (gol Kriwieca daje zwycięstwo w 93. min meczu w Chorzowie, podczas gdy kilkadziesiąt sekund później samobój Jopa zabiera Wiśle zwycięstwo w derbach).

4. Miał Roberta Lewandowskiego, który strzelił dla "Kolejorza" 18 goli wśród których ani jeden nie był z karnego!

5. Po remisie z Wisłą w Krakowie jego piłkarze (zwłaszcza Peszko) byli wręcz wściekli. Uczucie to przekuli na złość sportową, dzięki której wygrali ostatnie pięć spotkań w lidze.

Dzięki czemu Lech został mistrzem Polski? Dyskutuj!

Dowiedz się więcej na temat: Poznań | tajemnica | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje