Odra = Chmiest, "Pasy" ograły Pogoń

Doprawdy trudno sobie wyobrazić ile punktów miałaby na swoim koncie Odra, gdyby nie Marcin Chmiest.

Napastnik Odry zdobył w sobotę trzy gole, prowadząc ekipę z Wodzisławia do efektownego, choć nieco zaskakującego zwycięstwa nad Widzewem 3:0.

Reklama

Chmiest, który z ośmioma trafieniami na koncie przewodzi klasyfikacji strzelców Orange Ekstraklasy, wpisał się na listę strzelców w 19., 53. oraz 77. minucie. Szczególnie mógł się podobać jego drugi gol w tym meczu, kiedy to ograł Jakuba Rzeźniczaka oraz Bartłomieja Koniecznego i precyzyjnym strzałem pokonał Bartosza Fabiniaka.

Odra przerwała serię 11 (słownie: jedenastu) ligowych spotkań bez zwycięstwa. Ostatni raz wodzisławianie cieszyli się z trzech punktów... 30 lipca. Ponad trzy miesiące temu - na inaugurację rundy jesiennej - Odra pokonała Zagłębie Lubin 1:0, a zwycięskiego gola strzelił oczywiście Chmiest.

Jedną bramkę, ale za to ładną zobaczyli kibice na stadionie przy ulicy Kałuży. W 26. minucie zdobył ją uderzeniem z dystansu Dariusz Pawlusiński i - jak się później okazało - był to strzał dający "Pasom" trzy punkty w starciu z Pogonią.

Szczecinianie, którzy mogli wyjechać spod Wawelu z większym bagażem goli, przegrali po raz drugi z rzędu, natomiast Cracovia może pochwalić się trzecim zwycięstwem w ostatnich czterech meczach w ekstraklasie, czyli od czasu, gdy na ławce trenerskiej usiadł Stefan Majewski.

Powody do zadowolenia ma także były szkoleniowiec Cracovii - Wojciech Stawowy. Prowadzona przez niego Arka Gdynia odniosła cenne wyjazdowe zwycięstwo, pokonując w Zabrzu zawsze groźnego na własnym terenie Górnika 2:0. Bramki dla gdynian zdobyli Janusz Dziedzic (36. min) oraz Olgierd Moskalewicz, który pokonał Mateusza Sławika w 89. minucie.

To miało być pewne zwycięstwo dobrze ostatnio spisującego się Zagłębia, a tymczasem ekipa z Lubina zaledwie zremisowała na własnym boisku z Górnikiem Łęczna. Gospodarze objęli prowadzenie w 32. minucie za sprawą Łukasza Piszczka, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Grzegorz Szymanek i był to pierwszy w tym sezonie gol zdobyty przez Górnika na wyjeździe!

O dziwo, to goście mogli wygrać to spotkanie, ale w kilku sytuacjach świetnie spisał się bramkarz Zagłębia, Michal Vaclavik.

W ostatnim sobotnim meczu BOT GKS Bełchatów pokonał po ciekawym i emocjonującym widowisku Kolportera Koronę Kielce 3:2 (0:0). W pierwszej połowie mimo kilku dogodnych okazji dla obu drużyn kibice zgromadzeni na stadionie w Bełchatowie nie doczekali się goli.

Piłkarze wynagrodzili im to w drugiej części spotkania. Wynik meczu otworzył w 49. minucie Dariusz Pietrasiak, który wykorzystał dokładne dośrodkowanie z rzutu rożnego Łukasza Garguły i pięknym strzałem głową pokonał Macieja Mielcarza. Goście rzucili się do ataków, a ich wysiłki zostały nagrodzone w 66. minucie. Veselin Djokovic odebrał piłkę w środku pola i wypatrzył dobrze ustawionego Marcina Robaka. Napastnik z Kielc przyjął piłkę i strzałem w długi róg zmusił do kapitulacji Łukasza Sapelę.

Końcówka meczu należała do gospodarzy. Najpierw koronkową akcję bełchatowian skutecznym strzałem zakończył Radosław Matusiak, a kilka minut później Mariusz Ujek podwyższył na 3:1. Podopieczni Oresta Lenczyka nie zdążyli się jeszcze dobrze nacieszyć z gola Ujka, a kontaktową bramkę zdobyli goście. W 84. minucie kontrę kielczan wykończył strzałem głową Piotr Bagnicki. Ostatnie minuty to napór Kolportera Korony, ale obrona BOT GKS nie popełniła błędu i trzy punkty zostały w Bełchatowie.

Zobacz WYNIKI oraz OPISY meczów 13. kolejki

Dowiedz się więcej na temat: napastnik | goście | pasy | Cracovia | Odra

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje