Mistrz przeszedł Widzew, teraz Steaua

Zagłębie Lubin - Widzew Łódź 2:1! Mistrzowie Polski z Lubina wypełnili obowiązek i na inaugurację Orange Ekstraklasy pokonali słabeusza z Łodzi. Klasą dla siebie był kapitan "miedziowych" Maciej Iwański, który asystował przy pierwszym i sam strzelił drugiego gola.

Dla mistrzów Polski było to ostatnie przetarcie przed walką o Ligę Mistrzów ze Steauą Bukareszt.

Reklama

Od razu na bohatera nowego sezonu wyrasta dyrygent lubinian - Maciej Iwański. Najpierw, w 26. min dośrodkował na głowę pozyskanego ostatnio Brazylijczyka Andre Nunesa, a ten głową posłał piłkę do siatki. Bartosz Fabiniak nie miał szans.

Na dwie minuty przed końcem I połowy Iwański płaskim strzałem w lewy róg strzelił drugiego gola. Gdyby nie kunszt bramkarski Fabiniaka, po I połowie łodzianie mogli przegrywać 0:3. W 34. min Fabiniak obronił uderzenie z 16 m Iwańskiego, który chciał skierować piłkę pod poprzeczkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Zagłębie grało solidnie, ale nie zachwycało. To, co wystarczyło na płochliwych widzewiaków może okazać się za mało na wicemistrzów Rumunii.

W II połowie nic nie zapowiadało kontaktowego gola dla niemrawo grających widzewiaków, a jednak - po akcji prawą stroną i przypadkowym podaniu Sokalskiego Napoleoni pięknym strzałem nożycami posłał piłkę w długi róg. Michal Vaclavik wyciągnął się jak struna, ale nie miał szans sięgnąć piłki.

- Na pewno bramka Napoleoniego dała wiara Widzewowi, a nam zabrakło koncentracji - ocenił w rozmowie z Canalem Plus pomocnik lubinian Michał Goliński. - Widzę, że moja forma rośnie. Teraz skupiamy się na meczu ze Steauą Bukareszt.Musimy zrobić wszystko, by wygrać. Nie możemy się przestraszyć zespołu z Bukaresztu. Trzeba wyjść i walczyć.

Z kolei obrońca Widzewa, Łukasz Juszkiewicz w rozmowie z Canalem Plus stwierdził: - Zagłębie to mistrz Polski. To nie tak, że się go przestraszyliśmy. Chcieliśmy po prostu grać z kontry i zabezpieczyć przed atakami gospodarzy. Zagłębie słynie z tego, że ma mocny atak pozycyjny, bo ma wielu mocnych zawodników w drugiej linii. Na dodatek Zagłębie robiło przewagę w bocznych sektorach boiska, a nasi skrzydłowi schodzili do środka.

Do soboty pierwszym liderem ekstraklasy będzie jednak Ruch Chorzów, który rozbił Groclin 4:1.

Zagłębie Lubin - Widzew Łódź 2:1 (2:0)

Bramki: Andre Nunes (26.), Maciej Iwański (43.) - Stefano Napoleoni (81.).

Żółte kartki - Zagłębie Lubin: Mateusz Bartczak, Michal Vaclavik. Widzew Łódź: Łukasz Broź, Robert Kłos, Tomasz Lisowski.

Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom). Widzów 6 000.

Zagłębie Lubin: Michal Vaclavik - Grzegorz Bartczak, Manuel Santos Arboleda Sanchez, Michał Stasiak, Tiago Gomes - Rui Miguel (63. Wojciech Łobodziński), Mateusz Bartczak, Maciej Iwański, Michał Goliński - Piotr Włodarczyk (80. Michał Chałbiński), Andre Nunes

(70. Łukasz Mierzejewski).

Widzew Łódź: Bartosz Fabiniak - Robert Kłos, Joseph Dayo Oshadogan, Ukah, Łukasz Broź (46. Sasa Bogunović) - Adrian Budka (80. Sławomir Szeliga), Łukasz Juszkiewicz, Piotr Kuklis, Tomasz

Lisowski - Stefano Napoleoni, Douglas (54. Krzysztof Sokalski).

Michał Białoński, INTERIA.PL

***

Gorące spięcia pod bramką! Najciekawsze sytuacje! Kontrowersje Orange Ekstraklasy! Tylko u nas! Zobacz Magazyn Ligowy

Skróty meczów możesz obejrzeć na naszych stronach, możesz też ściągnąć na telefon komórkowy!

Canal+

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje