Mglisty horror dla Korony

W meczu kończącym 16. kolejkę Orange Ekstraklasy Cracovia przegrała przed własną publicznością z Kolporterem Koroną Kielce 2:3 (1:1). Dzięki wygranej kielczanie awansowali na trzecie miejsce w tabeli.

Na stadionie przy ulicy Kałuży spotkały się trzecia (Cracovia) i czwarta (Korona) drużyna tabeli. Podopieczni Wojciecha Stawowego mieli tylko punkt przewagi. Stawką tego spotkania było więc miejsce tuż za prowadzącą Wisłą Kraków i Legią Warszawa.

Reklama

Kibice popularnych "Pasów" z niepokojem oczekiwali na to spotkanie, gdyż ich ulubieńcy przegrali dwa ostatnie mecze tracąc sześć goli. Na korzyść Cracovii przemawiała znakomita statystyka w meczach przed własną publicznością. Z siedmiu spotkań gospodarze wygrali aż sześć.

Natomiast piłkarze Korony bardzo dobrze spisują się na wyjazdach. Strzelają dużo goli i mają w składzie najlepszego strzelca ekstraklasy Grzegorza Piechnę. Wszystko wskazywało na to, że kibice powinni oglądać interesujące widowisko. I tak też było.

Od pierwszego gwizdka sędziego Roberta Małka zaatakowali gospodarze. W pierwszym kwadransie meczu najlepszą okazję do zdobycia gola miał Grzegorz Baran. W 11. minucie meczu Łukasz Skrzyński posłał centrę z lewej strony pola karnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Baran, ale piłka po jego strzale głową z 6 metrów o centymetry minęła słupek bramki.

Po początkowej przewadze Cracovii, coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić kielczanie. W 18. minucie Grzegorz Piechna pokazał swój kunszt. Popularny "Kiełbasa" huknął zza linii pola karnego. Piłka tuż przy słupku wpadła do siatki gospodarzy. Rozpaczliwa interwencja Marcina Cabaja nie pomogła.

Strata gola nie załamała graczy Stawowego. Wręcz przeciwnie. Gospodarze ruszyli z jeszcze większą determinacją na bramkę Korony. Starania przyniosły skutek już w 24. minucie. Marcin Bojarski dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego. Hernani i Sławomir Rutka przeszkadzali sobie nawzajem w wybiciu piłki do której doszedł Tomasz Moskała i pewnym strzałem z kilku metrów doprowadził do remisu. Dzięki temu trafieniu (4. gol w tym sezonie) Moskała stał się najskuteczniejszym zawodnikiem Cracovii w tym sezonie.

Do końca pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środku pola. Cracovia miała optyczną przewagę, ale brakowało klarownych sytuacji podbramkowych.

Druga część spotkania rozpoczęła się od zdecydowanych ataków "Pasów". Wiele kontrowersji wzbudziły dwie decyzje arbitra z 51. i 54. minuty. W pierwszej, Bojarski padł w polu karnym po interwencji Łukasza Załuski, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. W drugiej Robert Małek popełnił ewidentny błąd. Piłka po strzale Bojarskiego odbiła się od jednego z piłkarzy Korony i wyszła poza końcową linię boiska. Arbiter nie przyznał Cracovii rzutu rożnego, tylko nakazał wznowić grę od bramki gości.

W 56. minucie świetna akcja gospodarzy przyniosła im drugą bramkę. Krzysztof Radwański na prawym skrzydle zagrał do Piotra Gizy. Ten idealnie podał do niepilnowanego w polu karnym Dariusza Pawlusińskiego, któremu nie pozostało nic innego jak trafić do siatki Korony.

Zadowoleni z prowadzenia gospodarze popełnili błąd w 62. minucie, który mógł kosztować ich stratę gola. Obrońcy "Pasów" zostawili zupełnie bez opieki w polu karnym Aleksandra Kwieka. Gdyby pomocnik Korony wykazał się większą precyzją byłoby pewnie 2:2, ale piłka po jego strzale głową minęła minimalnie bramką Cabaja.

Kilka minut po tej sytuacji mieliśmy niespodziewaną przerwę w meczu. Stadion przy Kałuży spowiła gęsta mgła. Sędzia przerwał mecz. Po konsultacji z bramkarzami Robert Małek wznowił mecz po 13 minutach.

Przerwa podziałała dekoncentrująco na Marcina Cabaja. Dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego bramkarz Cracovii popełnił fatalny w skutkach błąd. Z wolnego dośrodkowywał w pole karne Marcin Nowacki, a Cabaj próbował złapać piłkę, która niespodziewanie wyleciała mu z rąk. Piechna był tam, gdzie powinien być i z najbliższej odległości trafił do siatki. Klimat Krakowa najwyraźniej służy napastnikowi Korony. Piechna strzelił dwie bramki także po drugiej stronie Błoń, kiedy Korona grała z Wisłą.

Kilka minut później znów nie popisał się Cabaj. Bramkarz gospodarzy odbił przed siebie piłkę po zagraniu z wolnego Nowackiego. Szewczuk zagrał na lewą stronę pola karnego do Pawła Golańskiego, który strzałem w długi róg pokonał Cabaja i zapewnił tym samym trzy punkty gościom.

"Pasy" doznały w ten sposób pierwszej porażki na własnym stadionie w obecnym sezonie i trzeciej z rzędu w rozgrywkach ligowych.

Zobacz WYNIKI i OPISY meczów 16. kolejki

oraz

Zobacz SKRÓTY ze spotkań w naszym ekskluzywnym MAGAZYNIE LIGOWYM

Dowiedz się więcej na temat: błąd | bramki | piłka | Cracovia | korony | horrory

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama