Trener Franciszek Smuda od dłuższego czasu ma problem z obsadą bocznych sektorów defensywy. Dlatego też musiał namawiać Sebastiana Boenischa, testować na nowej pozycji Macieja Sadloka czy będącego w mizernej formie Łukasza Mierzejewskiego.

Zdjęcie

Łukasz Broź dobrze spisuje się w tym sezonie, Fot Mateusz Trzuskowski /Newspix.pl
Łukasz Broź dobrze spisuje się w tym sezonie, Fot Mateusz Trzuskowski
/Newspix.pl
- Mam nadzieję, że selekcjoner o mnie myśli i niedługo otrzymam powołanie - zgłasza swoje aspiracje Łukasz Broź, obrońca Widzewa Łódź.

INTERIA.PL: - Jak pan ocenia dziesięć punktów zgromadzonych przez Widzew w siedmiu spotkaniach?

Łukasz Broź: - Z niektórych spotkań nie możemy być zadowoleni, bo ten dorobek mógłby być znacznie bardziej okazały. Kontrolujemy wydarzenia na boisku, prowadzimy, ale w końcówce rywal ratuje remis. Zdarza nam się w głupi sposób stracić gola, a w konsekwencji gubimy punkty. Gdyby dopisało nam szczęście, bylibyśmy znacznie wyżej w tabeli.

Reklama

Takich spotkań, w których dominowaliście, ale nie potrafiliście wygrać było kilka. Zawsze czegoś brakowało.

- No właśnie, i to jest nasz problem. Nie wiem, jak można to wytłumaczyć. Może brakuje nam trochę doświadczenia? Może piłkarskiego cwaniactwa? Prowadząc 1-0, trzeba dotrzymać korzystny wynik do końca.

Zawodzi też koncentracja?

- Ciężko powiedzieć. Według mnie przede wszystkim brakuje tego cwaniactwa. Wtedy, kiedy trzeba, nie potrafimy utrzymać się przy piłce, zagrać niekiedy na czas czy złapać dłuższy oddech.

-Mówimy o tym, że jesteście bliscy zwycięstw, ale z Ruchem Chorzów mogliście przegrać. Mogliście, gdyby w końcówce nie wybiłby pan piłki spod nóg Arkadiusza Piecha.

- Rolą obrońcy jest to, żeby bronić. Akurat w tej sytuacji wywiązałem się ze swojego zadania. Postanowiłem zaryzykować wślizg w polu karnym i się opłaciło. Cieszę się, że mogłem w tej sytuacji pomóc chłopakom.

Pan ze swojej formy w tym sezonie chyba może być zadowolony, prawda?

- Pierwsze mecze były w moim wykonaniu przeciętne. Ale z czasem prezentowałem się coraz lepiej. Forma cały czas idzie w górę i muszę utrzymać tę tendencję.

Mówi się, że jest pan w kręgu zainteresowań Franciszka Smudy, ale powołania jak nie było, tak nie ma.

- Rzeczywiście, czasami przewija się gdzieś moje nazwisko. Mam nadzieję, że trener o mnie myśli i niedługo otrzymam szansę gry w kadrze. Póki co ciężko pracuję na treningach w klubie.

Rozmawiał: Piotr Tomasik

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekstraklasa

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Haszek myśli o powrocie do NHL

    Jeden z najlepszych bramkarzy hokejowych świata 47-letni Czech Dominik Haszek chce wrócić do amerykańsko-kanadyjskiej NHL, w której ostatnio występował w 2008 roku. Sezon 2010/2011 spędził... więcej