ŁKS będzie walczyć z rasizmem

ŁKS Łódź rozpoczyna długofalową kampanię na rzecz walki z przemocą, agresją, rasizmem i nienawiścią. Mamy nadzieję, że do akcji włączą się wszystkie kluby pierwszej i drugiej ligi - poinformował prezes ŁKS SSA Andrzej Pożarlik.

Od środowego meczu z Ruchem Chorzów na stadionie ŁKS mają być eksponowane banery z napisem ŁKS przeciw agresji i nienawiści. Przygotowywane są również koszulki z takim hasłem, w których zawodnicy ŁKS mają do końca następnego sezonu wychodzić na ligowe mecze.

Reklama

- Planujemy również serię spotkań wychowawczych z kibicami a także kontynuację współpracy ze szkołami i domami dziecka oraz z podopiecznymi ośrodków penitencjarnych. Chcemy zintensyfikować te działania, bo każde z tych spotkań jest okazją do dyskusji na temat tolerancji i walki z agresją na stadionach.

- ŁKS przez sto lat istnienia zawsze propagował ideę sportowej rywalizacji z poszanowaniem reguł sportowych i przeciwnika. Tym bardziej jesteśmy oburzeni tym, co zrobił Arek Mysona po meczu z Widzewem. Fakt, że koszulkę z obraźliwym napisem włożył nieświadomie nie usprawiedliwia go i dlatego został przez klub surowo ukarany - powiedział Pożarlik.

Podkreślił, że trzeba zrobić wszystko, by ludzie uświadomili sobie, iż propagowanie haseł nawołujących do agresji, nienawiści i rasizmu jest złem, z którym trzeba zdecydowanie walczyć.

- To długa i ciężka praca. Walka z osobami szerzącymi nietolerancję będzie jednak skuteczna tylko wtedy, gdy zaangażują się w nią wszystkie kluby. Nie jest bowiem tak, że problem ten pojawił się tylko w ŁKS. Przecież na derbach Łodzi flagę z Gwiazdą Dawida połączoną z nazwą naszego klubu zaprezentowali kibice Widzewa a w Krakowie naszych piłkarzy pożegnały antysemickie okrzyki fanów Wisły. To uświadamia skalę problemu, z którym musi zmierzyć się całe środowisko piłkarskie. Jeśli kwestia ta będzie traktowana w sposób wybiórczy, to walka będzie z góry skazana na porażkę - uważa Pożarlik.

Po meczu 25. kolejki Orange Ekstraklasy piłkarz ŁKS Arkadiusz Mysona miał na sobie koszulkę z antysemickimi napisami. Zawodnik przeprosił później za swe zachowanie. Wyjaśnił, że koszulkę dostał od kibica i włożył ją nie wiedząc o napisach. O sprawie napisał w ub. tygodniu jeden z dzienników ogólnopolskich.

Po prasowych doniesieniach łódzka prokuratura wszczęła w piątek dochodzenie w sprawie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz znieważenia z powodu przynależności narodowej.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: kluby | ŁKS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje