Lech Poznań szuka wzmocnień - kierunek białoruski

Dyrektor sportowy Lecha Poznań Marek Pogorzelczyk oglądał w Villach białoruskich piłkarzy, których pozyskaniem zainteresowany jest mistrz Polski. - Jakieś konkrety powinny być w przyszłym tygodniu - zapowiedział.

Zimą Lech był zainteresowany wykupieniem z BATE Borysów duetu: Siergiej Kiriwiec - Witalij Rodionow. Do Poznania trafił ostatecznie ten pierwszy, który zresztą strzelił dla "Kolejorza" kluczowego gola w starciu z Ruchem Chorzów.

Reklama

Rodionow niespecjalnie palił się na transfer do Polski, ale gdy usłyszał od kolegi o atmosferze wokół piłki w Poznaniu, także chce wzmocnić mistrza Polski. Właściciel Lecha Jacek Rutkowski powiedział jednak ostatnio, że temat Rodionowa nie był poruszany na spotkaniu tzw. Komitetu Transferowego. To zebranie osób, które decydują o transferach w poznańskim klubie.

Lech obserwował od jakiegoś czasu trzech innych graczy BATE - obrońcę Igora Szitowa, pomocnika Igora Stasewicza i napastnika Maksima Skawysza. W czwartek w austriackim Villach grę reprezentacji Białorusi obserwował dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk.

Białorusini grali bowiem sparing z przygotowującą się do mundialu drużyną Hondurasu - zremisowali 2-2. Obie bramki strzelił dla nich w drugiej połowie były piłkarz Hamburgera SV Anton Putiło. Czy może on wpadnie w oko dyrektorowi Lecha?

Pogorzelczyk w czwartek nie chciał mówić o piłkarzach, których planował obserwować. - Jakieś konkrety powinny być w przyszłym tygodniu, teraz nic nie mogę powiedzieć - stwierdził tylko.

Wiele wskazuje jednak na to, że po kierunku południowoamerykańskim i bałkańskim, teraz w Poznaniu przyszedł czas na białoruski. Przykład Kriwca, a przede wszystkim występy BATE Borysów w dwóch ostatnich edycjach pucharów, pokazują, że za wschodnią granicą można znaleźć klasowych piłkarzy za stosunkowo niewielkie pieniądze.

W przyszłym tygodniu Pogorzelczyk pojawi się w Kielcach aby uzgodnić warunki transferu Jacka Kiełba, który dogadał się z Lechem. Teraz poznański klub musi jeszcze wykupić go z Korony, ale tu większych negocjacji nie będzie, bo Kiełb miał w kontrakcie zapisaną sumę odstępnego. Korona może za to robić Lechowi problemy i trzymać piłkarza u siebie do końca czerwca. - Nie podejrzewam nikogo o takie działanie - mówi dyrektor Lecha.

Mistrzowie Polski czekają także na rozwój sytuacji wokół napastnika Ruchu Chorzów Artura Sobiecha. No i decyzję Sławomira Peszki, który albo przedłuży kontrakt z Lechem na znacznie lepszych warunkach albo trafi do bogatszego pracodawcy. - Sławek nie udzielił nam na razie żadnej odpowiedzi, ale teraz jest na zgrupowaniu kadry i nie spodziewam się, by do jego zakończenia podjął decyzję. Cierpliwie czekamy - mówi Pogorzelczyk.

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | sportowy | kierunek | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje