Kupisz: To był dla mnie zwariowany rok

"Gdyby pół roku temu ktoś mi powiedział, że zadebiutuję w reprezentacji Polski, to bym się głośno roześmiał. To był dla mnie zwariowany rok" - powiedział piłkarz Jagiellonii Białystok Tomasz Kupisz, który latem wrócił do Polski po 3,5 roku pobytu w Wigan.

20-letni Kupisz trafił do angielskiego klubu cztery lata temu. Trener Paul Jewell pozwalał 16-latkowi trenować z pierwszym zespołem, a po roku polski pomocnik ostatecznie opuścił zespół juniorski. Nie doczekał się jednak debiutu w Premier League. Skończyło się na grze i golu w Pucharze Ligi.

Reklama

"Od stycznia byłem tylko zawodnikiem drugiego zespołu, choć dobrze prezentowałem się na treningach. Z drugiej strony nie dziwiłem się trenerowi Robertowi Martinezowi, ponieważ nie mógł eksperymentować ze składem. Graliśmy przecież o utrzymanie. Dlatego wiosny nie będę dobrze wspominał. Już w styczniu chciałem wrócić do Polski" - powiedział Kupisz.

W maju władze Wigan Athletic podjęły decyzję o nieprzedłużaniu umowy z pomocnikiem. Podobnie zresztą było z Tomaszem Cywką. Jednak on trafił do drugoligowego Derby County, gdzie wcześniej był wypożyczony.

"Niektórzy mówili mi, że związanie się z Jagiellonią jest krokiem do tyłu w karierze piłkarskiej. Jednak nie miałem takiego komfortu jak Tomasz Cywka, bo ja nie otrzymałem podobnej oferty. Teraz jednak widać, że nie mam czego żałować. Naprawdę jestem bardzo zadowolony, że trafiłem do tego klubu" - zapewnił piłkarz.

W rundzie jesiennej był podstawowym piłkarzem zespołu z Białegostoku, który na półmetku rozgrywek prowadzi z przewagą trzech punktów nad Wisłą Kraków i Legią Warszawa. Natomiast w grudniu zadebiutował w reprezentacji Polski w meczu towarzyskim z Bośnią i Hercegowiną (2-2).

"Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że zagram w reprezentacji, to bym się głośno roześmiał. Okazuje się jednak, że grając w Polsce łatwiej jest trafić do kadry. Nie mam złudzeń, że wcześniej niewiele osób o mnie słyszało, choć byłem zawodnikiem klubu z mocnej europejskiej ligi. Dlatego to był dla mnie bardzo zwariowany rok" - dodał Kupisz.

Jesienią zawodnik trzykrotnie trafił do siatki rywali, ale na rundę rewanżową ma inne cele.

"Mam na koncie stanowczo zbyt mało asyst. Tylko raz Tomasz Frankowski wykorzystał rzut karny po faulu na mnie. Wiosną będę chciał mu się zrewanżować za cenne rady asystami. Cały czas podglądam starszego kolegę i przynosi to dobre skutki" - dodał zawodnik Jagiellonii, który wierzy, że pierwszej pozycji w tabeli jego zespół nie odda już do końca sezonu.

"Już kilka tygodni temu słyszałem, że nasza drużyna dostała zadyszki. My jednak dalej zbieramy punkty i wierzę, że tę dyspozycję utrzymamy do maja. Najważniejsze będzie dla nas wygrać pięć pierwszych meczów" - zakończył wychowanek Juniora Radom, który właśnie w rodzinnym mieście spędza święta Bożego Narodzenia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jagiellonia Białystok | Tomasz Kupisz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama