Kłos wrócił do domu

- W tym klubie rozpocząłem prawdziwą przygodę z piłką, dlatego zawdzięczam mu bardzo dużo. W Łodzi zdobyłem swój pierwszy tytuł mistrza Polski - powiedział Tomasz Kłos, który został zawodnikiem ŁKS-u, beniaminka Orange Ekstraklasy.

- Wracam więc w rodzinne strony, gdzie nie było mnie ponad osiem lat. ŁKS ma teraz naprawdę ciekawy zespół i myślę, że jest chęć budowania jeszcze lepszej drużyny. Pierwsza runda pokazała, że stać ją na walkę w czołówce, a za rok będzie stulecie klubu...

Reklama

- Czy Pana przyjście do ŁKS-u to zasługa Tomka Hajty?

- Tomek jest moim bardzo dobrym kolegą, przyjacielem, jeszcze z czasów gry w reprezentacji. Na pewno miało to jakiś wpływ, ale sentyment do klubu, w którym przeżyłem piękne chwile i chęć powrotu do Łodzi był chyba najważniejszy.

- W ostatnim czasie słychać było pogłoski, że Pana powrót stoi jednak pod znakiem zapytania?

- Był on przesądzony tak samo, jak jest teraz. Z prezesem Danielem Goszczyńskim rozmawiałem już dawno i porozumieliśmy się bez problemu. Było to natomiast jeszcze w trakcie rundy jesiennej, ok. 1,5 miesiąca temu, a skutek tego mamy dzisiaj w podpisaniu umowy. W ostatnim czasie było owszem zainteresowanie moją osobą kilku klubów angielskich i tureckich, ale było to już po mojej rozmowie z prezesem i po tym, jak podaliśmy sobie rękę. Pewnych rzeczy nie trzeba mieć na papierze podpisanych, aby jednak tego dotrzymać.

- Zarówno Pan, jak i przedstawiciele ŁKS SSA wspominali coś o konsultacjach prawników przy umowie. Czego one dotyczyły? Czy były jakieś sporne kwestie?

- Nie, nie chodziło na pewno o sprawy finansowe, a raczej o drobiazgi, takie jak np. ja mam kontrakt na grę w butach Nike, zaś ŁKS jest ubierany przez Umbro i tym podobne sprawy. Prawnicy wszystko to rozwiązali i nie ma żadnych przeszkód, abym dziś był graczem ŁKS-u.

- Widział Pan w rundzie jesiennej w akcji swoją nową drużynę?

- Na żywo nie, ale w telewizji widziałem mecze m.in. z Wisłą, Legią, ale i porażkę z Lechem. Widać, że ten zespół walczy, stać go na pokonanie najlepszych, a tak jak mówiłem, za pół roku rozpoczyna się sezon, w którym obchodzone będzie stulecie klubu i zauważyłem, że wszystkim zależy tu na zajęciu nie tylko tego 6. miejsca, ale być jeszcze wyżej.

- Nie boi się Pan o formę? W końcu od ponad pół roku nie grał na poważnie w piłkę.

- Raczej nie. Przez 3 miesiące rzeczywiście niemal nie grałem, gdyż miałem problemy z kręgosłupem. Od 2 miesięcy natomiast już trenowałem z drużyną, najpierw rezerw, a potem z pierwszą. Myślę więc, że z dojściem do formy nie będzie problemu, a ten okres przygotowawczy - styczeń i luty, powoli mi odbudować się i tym w optymalnej dyspozycji.

- Czy rozmawiał Pan już ze szkoleniowcem, na temat swojej pozycji w zespole? Czy będzie to środek obrony, czy też możliwa jest Pana gra w innym miejscu?

- Z tego, co mi mówił trener Marek Chojnacki to będę grał na środku defensywy.

Dowiedz się więcej na temat: wroc | Tomasz Kłos | ŁKS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje