Henryk Kasperczak: W imię zasad

Henryk Kasperczak nie zamierza na razie podejmować nowej pracy. Były trener Wisły Kraków, który zdobył z tą drużyną trzy tytuły mistrza Polski, do czerwca 2008 roku będzie pobierał od tego klubu wynagrodzenie należne mu z tytułu kontraktu.

W czwartek "Przegląd Sportowy" podał, że utytułowanym szkoleniowcem interesuje się Jacek Rutkowski, posiadający pakiet kontrolny akcji holdingu Amica SA, który od nowego sezonu będzie wspierał Lecha Poznań.

Reklama

"Nie pójdę do Lecha ani do innego klubu, bo chcę pokazać Wiśle, że umowa finansowa to święta rzecz. To kwestia zasad. W życiu trzeba się nimi kierować" - powiedział "Henri" na łamach tej gazety.

"Każdego ambitnego trenera taka praca by zainteresowała. Ale ja nie muszę rozmawiać o Lechu, bo oferty dostaję z wielu innych bardzo ciekawych miejsc. Mogłem być selekcjonerem reprezentacji Nigerii, Ghany lub Egiptu. Z żadnej propozycji nie skorzystałem" - dodał Kasperczak.

Szkoleniowiec jednak potwierdza informacje gazety, że "moi prawnicy prowadzą negocjacje z prawnikami Wisły". Nie oznacza to jednak, że Kasperczak chce odejść. "Gdybym chciał, to bym odszedł" - stwierdził, zaprzeczając równocześnie, że musiałby wtedy zapłacić odszkodowanie "Białej Gwieździe". "Jakie odszkodowanie? Mógłbym odejść z dnia na dzień i nie musiałbym płacić Wiśle ani złotówki. Takie są fakty" - powiedział. "Ja wiem, co podpisałem. Nie wiem natomiast czy Wisła wie" - dodał.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: kasperczak | zasad | Henryk Kasperczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje