Grad goli w Kielcach! Niespodzianka w Łęcznej!

Piłkarze Kolportera Korony Kielce przerwali passę pięciu ligowych porażek z rzędu. I to w starciu z liderem Orange Ekstraklasy BOT GKS Bełchatów. W meczu otwierającym zmagania w 28. kolejki Korona wygrała 5:3 (2:1).

Na szczęście dla BOT GKS-u porażka nie skomplikowała ich sytuacji w kontekście walki o mistrzostwo Polski. Wpadki bełchatowian nie wykorzystali bowiem piłkarze Zagłębia Lubin. Gracze Czesława Michniewicza niespodziewanie doznali porażki w wyjazdowym meczu z Górnikiem Łęczna 1:2 (0:2).

Reklama

Mecz w Kielcach dostarczył wiele emocji, a kibice zobaczyli aż osiem goli. Festiwal strzelecki rozpoczął się już w 40 sekundzie, kiedy to Paweł Magdoń popisał się niefortunną interwencją i pokonał własnego bramkarza. Obrońca gości zmienił lot piłki po strzale Roberta Bednarka, czym zupełnie zaskoczył Piotra Lecha. Lepszego początku spotkania kielczanie nie mogli sobie wymarzyć.

W 25. minucie fani Korony znów poderwali się z miejsc. Grzegorz Bonin pewnie wykorzystał rzut karny (faul Lecha na Macieju Kowalczyku) i gospodarze prowadzili już 2:0.

Wydawało się, że goście po takich dwóch ciosach już się nie podniosą. W 37. minucie Mariusz Ujek, który otrzymał powołanie od selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera na czerwcowe mecze eliminacji Euro'2008, wlał nadzieję w serca piłkarzy i kibiców z Bełchatowa na korzystny wynik. Napastnik GKS-u strzałem głową przelobował Radosława Cierzniaka. Ujek wykorzystał fatalny błąd Macieja Kicińskiego, który źle obliczył lot piłki.

Kontaktowy gol podziałał mobilizująco na przyjezdnych. Dziesięć minut po zmianie stron bełchatowianie doprowadzili do remisu 2:2. Bramkarza Korony do kapitulacji zmusił Costly.

Stracona bramka nie załamała gospodarzy. Wręcz przeciwnie. Kielczanie ruszyli do ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 60. minucie Marcin Kaczmarek wpisał się na listę strzelców, a kilka minut później ładnym strzałem z 18 metrów popisał się Marcin Robak.

Na tym nie skończyły się emocje w tym spotkaniu. Kontaktowy gol Ujka w 70. minucie sprawił, że GKS "wrócił do gry". Nie na długo. Niespełna minutę później szanse GKS-u na wywiezienie choćby punktu z Kielc pogrzebał Kowalczyk.

Lubinianie chcieli chyba jak najmniejszym nakładem sił zainkasować komplet punktów. Takie podejście zemściło się na nich. W 11. minucie Michał Łabędzki zdobył prowadzenie dla gospodarzy. Na 2:0 podwyższył ładnym strzałem głową Tomasz Zahorski.

Sytuacja wyraźnie zaskoczyła gości, którzy dopiero w drugiej połowie ruszyli do zdecydowanych ataków na bramkę Górnika. Napastnicy Zagłębia mieli w piątek kiepsko wyregulowane celowniki i pudłowali w wyśmienitych sytuacjach. Dopiero kwadrans przed końcem spotkania udało im się strzelić kontaktowego gola. Do siatki Górnika trafił Łukasz Piszczek. Na więcej w piątek Zagłębia nie było stać i niespodzianka stała się faktem.

Zwycięstwo jest dużym sukcesem Górnika, który w ten sposób zapewnił sobie na koniec sezonu miejsce wyższe niż 15., czyli powyżej strefy spadkowej. Dzięki temu zespół z Łęcznej w przyszłym sezonie spadnie tylko do trzeciej ligi, a nie do czwartej, co jeszcze przed tą kolejką mu groziło. Degradacja o dwie klasy rozgrywkowe jest karą Wydziału Dyscypliny PZPN za udział w aferze korupcyjnej.

Dowiedz się więcej na temat: korony | Kielce | niespodzianka | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama