Głos wiślaka: Byłem w piekle!

Konrad Gołoś na łamach oficjalnej strony internetowej UEFA zapewnił, że z jego zdrowiem jest już wszystko w porządku. Piłkarz Wisły Kraków jakiś czas temu wygrał najważniejszą bitwę w swoim życiu. Pokonał ciężką chorobę zakaźną - boreliozę.

- Byłem już w piekle, gdy nie mogłem być pewny powrotu na boisko. To byłaby dla mnie wielka katastrofa, bo futbol jest moją wielką miłością i pasją. Na szczęście wszystko, co złe, jest już za mną - wytłumaczył dla uefa.com Gołoś.

Reklama

Jego problemy zaczęły się tuż po przenosinach do Zabrza. 26-letni pomocnik został wypożyczony z Wisły Kraków do Górnika i już po pierwszych treningach w nowym klubie zaczął czuć się nieswojo.

- Zagrałem nawet kilka spotkań z gorączką. Nic nie mówiłem lekarzowi, bo nie chciałem zaczynać swojej przygody z Górnikiem w ten sposób. Myślałem, że sam sobie z tym poradzę, ale nie dałem rady. Zrobiłem sobie badania dopiero wtedy, gdy moja sytuacja stała się bardzo poważna - zdradził Gołoś.

Lekarze przez długi czas nie mogli znaleźć przyczyny złego samopoczucia piłkarza. Dopiero kolega poradził mu, by przeszedł specjalistyczne badania. Był zdziwiony, gdy okazało się, że zachorował na boreliozę. - To choroba wywołana przez kleszcze, ale nie mam pojęcia gdzie i kiedy zostałem ugryziony. Trochę poczytałem o niej w Internecie, a potem lekarz mi powiedział, że być może już nie zagram. Byłem niezwykle przygnębiony - wspomina zawodnik Wisły.

- Później dowiedziałem się, że chorzy byli także dwaj słynni piłkarze - Czech Karel Poborsky i Niemiec Bastian Schweinsteiger. Oni wygrali walkę z chorobą - ciągnął swoją opowieść Gołoś. - Próbowałem się nawet skontaktować ze Schweinsteigerem za pośrednictwem jego strony internetowej, ale nie udało się. W każdym razie: ciągle myślałem o tym, że pokonanie choroby jest możliwe, bo im się to udało.

Gdy Gołoś zmagał się z chorobą, koledzy z Wisły dodawali mu otuchy. - Trener i piłkarze powtarzali mi milion razy, że czekają na mnie. Czułem ulgę, wiedząc o tym, że czeka na mnie tak wiele osób - wyjaśnił pomocnik.

Gołoś ostatecznie pokonał boreliozę. Ostatnie badania wykazały, że po chorobie nie ma już śladu. - Dla mnie dzień bez piłki jest dniem straconym, dlatego tak bardzo zależało mi na tym, by wygrać tę walkę. Udało mi się i chciałbym powiedzieć innym, aby się nigdy się nie poddawali. Nie rezygnujcie zbyt łatwo ze swoich marzeń! - zaapelował na koniec Konrad Gołoś.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: UEFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje