Giza zapewnił Legii awans!

Legia Warszawa ograła na wyjeździe Widzew Łódź 1:0. Trzy punkty zespołowi Jana Urbana zapewnił strzelec jedynej bramki Piotr Giza.

Mecze Widzewa z Legią przed laty decydowały o losach mistrzostwa Polski. Dziś dalej wzbudzają wiele emocji wśród kibiców, ale pod względem piłkarskim znacznie odbiegają od klasyku sprzed lat.

Reklama

Tak też było w sobotnie popołudnie w Łodzi. Zwłaszcza w pierwszej połowie z boiska wiało nudą, a składne akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. W pierwszych 45 minutach legioniści nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Bartosza Fabiniaka.

Podopieczni Jana Urbana po przerwie podkręcili tempo, ale przez długi czas nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy. Dopiero na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry dalekim podaniem w pole karne Widzewa popisał się Jakub Wawrzyniak, Piotr Giza perfekcyjnie przyjął futbolówkę i technicznym strzałem z dziesięciu metrów posłał ją do siatki.

Dzięki zwycięstwu i remisowi Groclinu z Cracovią w Grodzisku Wielkopolskim (0:0) Legia awansowała na drugie miejsce w tabeli Orange Ekstraklasy.

Po meczu powiedzieli:

Szkoleniowiec Legii Warszawa Jan Urban: "Wiedzieliśmy, że czeka nas tutaj bardzo trudne spotkanie. Mecze z Widzewem zawsze są bardzo zacięte i tak też było dzisiaj. W pierwszej połowie brakowało trochę spokoju i dokładnych podań. Po przerwie było już lepiej. Nasza przewaga wzrosła, dochodziliśmy do pozycji strzeleckich, jednak długo nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Zrobił to w końcu Piotrek Giza, który bardzo długo czekał na tego gola. Bardzo chciał się przełamać i wszyscy się cieszymy z tego, że wreszcie udało mu się to zrobić".

Trener Widzewa Łódź Marek Zub: "Przegraliśmy szczególny mecz, szczególny zwłaszcza dla kibiców, którzy bardzo emocjonalnie podchodzą do spotkań z Legią, która jest klasowym zespołem, potrafiącym wykorzystać każdy błąd przeciwnika. Nam przydarzył się błąd, po którym Giza znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i wykorzystał ją. Potem zabrakło już czasu na odrobienie strat. Chcieliśmy przerywać akcje przeciwnika w środku boiska i wyprowadzać szybkie kontry, jednak Legia nie pozwoliła nam stworzyć zbyt wiele okazji bramkowych. Przegraliśmy z lepszym rywalem. Chciałem w drugiej połowie wprowadzić do gry Napoleoniego, jednak kontuzja Szymanka na początku meczu a później uraz Kowalczyka sprawiły, że musiałem zmienić plany".

Widzew Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka: Giza (85.)

Widzew Łódź: Bartosz Fabiniak - Sławomir Szeliga, Wojciech Szymanek (8. Piotr Stawarczyk), Ukah, Robert Kłos - Adrian Budka, Łukasz Juszkiewicz, Mindaugas Panka, Łukasz Masłowski (62. Piotr Kuklis), Tomasz Lisowski - Maciej Kowalczyk (65. Łukasz Mierzejewski).

Legia Warszawa: Jan Mucha - Piotr Bronowicki, Inaki Astiz, Wojciech Szala, Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović (82. Marcin Smoliński), Aleksandar Vuković, Marcin Burkhardt (78. Maciej

Rybus), Roger , Piotr Giza - Takesure Chinyama (90. Maciej Korzym).

Żółta kartka - Widzew Łódź: Łukasz Masłowski, Łukasz Mierzejewski. Legia Warszawa: Jakub Wawrzyniak, Maciej Korzym.

Sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów 6 000.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje