Fabiański odejdzie zimą z Legii?

Ciekawa informacja pojawiła się w piątkowym "Przeglądzie Sportowym", którego dziennikarze twierdzą, że wiedzą dlaczego w bramce Legii przestał pojawiać się Łukasz Fabiański.

Klub sprawdza Jana Muchę, bo "Fabian" zimą najprawdopodobniej przeniesie się do angielskiej Premiership. Watford oferuje 1,5 miliona funtów - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Reklama

Skauci Watfordu obserwowali Fabiańskiego w kilku meczach tej rundy, ale na razie rozmawiają tylko z działaczami Legii.

- Ale jestem zaskoczony, że Watford się mną interesuje - mówi bramkarz Legii, który od kilku meczów jest w klubie tylko rezerwowym. - Muszę zasuwać na treningach, by wrócić do podstawowego składu. Nie myślę o zmianie klubu, koncentruję się na walce o powrót do bramki - twierdzi Fabiański i nie bardzo wie, dlaczego stracił miejsce w podstawowej jedenastce. Wygląda na to, że spowodowała to jego... dobra gra w poprzednich meczach.

Kilkoma świetnymi występami przekonał do siebie działaczy Watfordu na tyle, że nie muszą już dalej przyglądać się grze młodego zawodnika. Legia postanowiła, więc wykorzystać ten czas na sprawdzenie Jana Muchy. Słowacki bramkarz zapewne wykorzystał szansę, bo w dotychczasowych meczach zagrał na przyzwoitym poziomie. Legia nie będzie, więc musiała szukać następcy Fabiańskiego, rezerwowym Muchy zostanie zapewne Maciej Gostomski.

Wczoraj działacze Legii debatowali na temat przyszłości Fabiańskiego. Nie podjęli jednak jednoznacznej decyzji. - Nic mi na ten temat nie wiadomo. Czy mamy ofertę w sprawie Łukasza? Nie mogę tego ujawnić mówi zagadkowo rzecznik prasowy Legii Paweł Wargenau.

Jerzy Dudek, Tomasz Kuszczak, Bartosz Białkowski, Artur Boruc i Zbigniew Małkowski. Ci bramkarze wyjechali już do brytyjskich klubów, teraz ma do nich szansę dołączyć Fabiański. Najczęściej polscy zawodnicy trafiają na Wyspy przy pomocy szkockiego menedżera Raymonda Sparkesa. Tej sprawy Szkot jednak nie pilotuje.

- To znakomity zawodnik - komplementuje Fabiańskiego, który nie ma własnego menedżera, Sparkes. - Z chęcią bym mu pomógł przenieść się do brytyjskiego klubu. Transferem do Watfordu jednak się nie zajmuję - twierdzi Szkot.

Watford byłby dobrym przystankiem w drodze do bardziej renomowanego zespołu.

- Gra w Premiership jest moim marzeniem. W takim klubie jak Watford można się dobrze wypromować. Tak jak Tomek Kuszczak, który wyrobił sobie markę grając w West Bromwich Albion i póżniej trafił do Manchesteru United - mówi Fabiański. Bardzo prawdopodobne, że Watford podzieli losy WBA, które w poprzednim sezonie spadło do Championship (Watford zajmuje 18 miejsce w lidze).

Wpływ na taką sytuację beniaminka angielskiej ekstraklasy ma z pewnością mało imponujący budżet. Władz klubu przed sezonem nie stać było na przeprowadzenie choćby jednego znaczącego transferu. Odpowiedzialność za strzelanie bramek spadła więc na króla strzelców ubiegłego sezonu drugiej ligi, Marlona Kinga (21 bramek). W Premiership strzelać jest mu jednak już trudniej (2 gole w 8 meczach). Pierwszym bramkarzem Watfordu jest wypożyczony z Manchesteru United Ben Foster, do którego nie zgłasza się jednak zastrzeżeń.

Fabiański, mimo młodego wieku, zdążył już zadebiutować w kadrze narodowej. Latem pojechał z reprezentacją Pawła Janasa na mistrzostwa świata, jednak wszystkie spotkania oglądał z ławki rezerwowych. Od tamtej pory nie dostał już powołania do kadry. Przenosiny do Premiership mogłyby mu pomóc w powrocie do reprezentacji.

- Nic nie słyszałem o zainteresowaniu Łukaszem zachodnich klubów. Od 2 lat jest przecież zawodnikiem Legii - twierdzi Andrzej Dawidziuk trener bramkarzy w sztabie Leo Beenhakkera, który przez kilka lat uczył Fabiańskiego w Szkółce Piłkarskiej w Szamotułach. - Przez ten rok udowodnił, że nie straszna mu żadna liga - mówi Dawidziuk

legia.net/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Premiership | Legia Warszawa | Łukasz Fabiański

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje