Engel nie obiecywał złotych gór

Jerzy Engel po wysokim zwycięstwie z Lechem Poznań w ósmej kolejce Orange Ekstraklasy ma powody do umiarkowanego optymizmu przed rewanżowym spotkaniem z Vitorią Guimaraes w I rundzie Pucharu UEFA.

"Przed czwartkowym meczem z Portugalczykami chcieliśmy się przekonać, czy możemy zdobywać wiele bramek. Strzeliliśmy aż pięć, więc mamy powody do umiarkowanego optymizmu. Vitoria to jednak zespół silniejszy od Lecha, więc nie będzie łatwo wbić jej tyle bramek" - stwierdził trener Wisły Kraków w "Życiu Warszawy".

Reklama

Engel wierzy jeszcze, że jego podopieczni mogą odwrócić losy w tej rywalizacji. "Pierwsze spotkanie na wyjeździe przegraliśmy aż 0:3, ale uważam, że nadal mamy 40 procent szans" - powiedział.

Były selekcjoner reprezentacji przychodząc do Wisły miał z nią awansować do Ligi Mistrzów. Ta sztuka mu się nie udała. Potem miały być dobre występy w Pucharze UEFA, a przynajmniej awans do fazy grupowej tych rozgrywek, co miał obiecać właścicielowi sekcji piłkarskiej "Białej Gwiazdy". " Po pierwsze: nie było takiej obietnicy. Po drugie: gdy rozmawialiśmy o celach drużyny, wyglądała ona inaczej. Trudno było przewidzieć, że Wisła straci kilku podstawowych piłkarzy i znajdzie się nagle w fazie gruntownej przebudowy" - asekuruje się teraz.

Engel jest natomiast pewny swojej drużyny w lidze. "Przed sezonem mówiono, że Wisła będzie słabsza, a liga bardziej wyrównana. Póki co mamy jeden mecz zaległy i trzy punkty przewagi nad wiceliderem. Do walki z nami o tytuł mistrzowski mogą się włączyć tylko trzy zespoły: Legia, Groclin i Amika" - stwierdził.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: powody | UEFA | engel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje