Cracovia złoży protest do PZPN-u

Wiele kontrowersji wzbudziła końcówka spotkania 16. kolejki pomiędzy Cracovią a Koroną Kielce. Mecz z powodu mgły był dwukrotnie przerywany, a sędzia Robert Małek przedłużył go o ponad 15 minut.

Najwięcej emocji wywołała trzecia bramka dla gości, którą piłkarze Korony zdobyli przy bardzo niesprzyjających warunkach; po prostu w ogóle nie było widać piłki.

Reklama

"Porażkę z Koroną przyjąłbym z większym spokojem, gdyby nie ta bramka na 2:3. Sędzia powinien przerwać mecz przed wykonywaniem rzutu wolnego, bowiem widoczność była wtedy zerowa" - żalił się Wojciech Stawowy.

"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdybyśmy przegrali, to może miałbym wątpliwości. Sędzia miał jednak obowiązek próbować dokończyć spotkanie i to zrobił" - ripostował Ryszard Wieczorek, opiekun beniaminka z Kielc.

Co na to delegat PZPN, z którym przerywając spotkanie dwukrotnie konsultował się arbiter z Katowic? "Sędzia stwierdził, że widzi obie bramki i nie było przeszkód, żeby mecz mógł być dogrywany" - powiedział Jerzy Lula. Zapytany co on by zrobił na miejscu Roberta Małka odparł: "Bez komentarza. To była decyzja sędziego. Mój głos się nie liczy".

Dziennikarze drążyli jednak temat, zastanawiając się, czy mecz mógł być przerwany, co w takim wypadku należy zrobić i kiedy spotkanie mogłoby zostać dokończone. "O tym zadecydowałby Wydział Gier po otrzymaniu sprawozdania sędziego i obserwatora" - dodał Lula.

Wątpliwości, że sędzia popełnił błąd nie miał prof. Janusz Filipiak, prezes MKS Cracovia SSA. "Nie winię Marcina Cabaja za trzecią bramkę. Na pewno złożymy protest do PZPN-u w sprawie sędziowania" - zakomunikował sternik "Pasów".

W obozie Cracovii wątpliwości wzbudziła nie tylko trzecie bramka dla Korony, ale również sytuacja z 51. minuty, kiedy w polu karnym przewrócił się Marcin Bojarski, atakowany przez Łukasza Załuskę. "Oglądaliśmy powtórkę tej sytuacji na wideo i jedenastka była ewidentna" - wyznał Robert Jończyk, II trener "Pasów". "Trzeba było być ślepym, żeby tego nie widzieć" - dodał Bojarski.

Pomimo trzeciej z rzędu porażki trener Stawowy nie zamierza się poddawać. "Punktów z meczu z Koroną już nie odzyskamy. Teraz musimy skoncentrować się na spotkaniu we Wronkach, gdzie powalczymy o całą pulę" - podkreślił opiekun "Pasów".

Paweł Pieprzyca, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: robert | wątpliwości | Robert Małek | bramka | mecz | sędzia | akcja protestacyjna | Cracovia | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje