Cracovia skompromitowała się w meczu z Lechią

Cracovia doznała klęski w Sosnowcu przegrywając z Lechią Gdańsk 2:6 w piątkowym spotkaniu drugiej kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Ze względu na przebudowę stadionu przy Kałuży "Pasy" w tym sezonie de facto wszystkie mecze będą rozgrywać na wyjeździe.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU CRACOVIA - LECHIA

Reklama

Może to i dobrze, że piątkowe spotkanie mogło zobaczyć tylko 199 kibiców Cracovii. Ta liczba to efekt tego, że klub nie dostał zgody na zorganizowanie imprezy masowej. Od czasu powrotu do ekstraklasy w 2004 roku "Pasy" nigdy nie straciły aż sześciu bramek.

Lechia z kolei tylko raz w swojej historii strzeliła sześć goli w ekstraklasie. Było to w 1961 roku, a w pokonanym polu pozostała Polonia Bydgoszcz (6:1).

W Cracovii w porównaniu z meczem pierwszej kolejki przegranym we Wrocławiu ze Śląskiem 0:2 nastąpiła tylko jedna zmiana. Kontuzjowanego Łukasza Szczoczarza zastąpił Dariusz Kłus.

Trochę więcej zmian w ekipie Lechii, która na inaugurację w derbach Pomorza pokonała Arkę Gdynia 2:1. W podstawowym składzie zabrakło miejsca dla nie do końca zdrowego Karola Piątka, który w tamtym meczu strzelił dwie bramki. Za niego zagrał Marko Bajić. W wyjściowej jedenastce znalazł się natomiast były piłkarz Cracovii Paweł Nowak.

"Pasy" w ubiegłym sezonie bardzo słabo spisywały się na wyjazdach, gdzie wywalczyły tylko sześć punktów. Już po 15 minutach meczu z Lechią okazało się, że Sosnowiec, nie jest szczęśliwy dla podopiecznych Artura Płatka.

Najpierw Marcin Kaczmarek uczcił swój setny występ w ekstraklasie. Pomocnik Lechii wykończył zespołową akcję rozpoczętą wrzutem z autu. Potem na strzał zza pola karnego zdecydował się Piotr Wiśniewski, piłka po drodze trafiła w Łukasza Tupalskiego, co zmyliło Marcina Cabaja, który nie zdążył z interwencją.

Gdy w 28. minucie Piotr Polczak zdobył kontaktową bramkę wygrywając w polu karnym walkę o "główkę" z Peterem Ćvirikiem, wydawało się, że jest nadzieja. Jednak trzy minuty później Cabaj sfaulował w "16" Kaczmarka, a pewnym egzekutorem "jedenastki" został Hubert Wołąkiewicz i Lechia znowu prowadziła dwiema bramkami.

- Podobnie jak ze Śląskiem, po wrzucie z autu tracimy gola już na początku meczu, a po chwili jest rykoszet i przegrywamy 0:2. Nie wiem skąd to się bierze - powiedział w przerwie Cabaj, kapitan "Pasów".

- Gramy bardzo dobrze, jest agresja, jest charakter, gramy piłką, co skutkuje takim, a nie innym wynikiem - stwierdził Karol Piątek.

Drugą połową Cracovia rozpoczęła z Jakubem Kaszubą, który zastąpił Konrada Cebulę i zmianą systemu na grę z dwoma napastnikami. Już na początku mieliśmy też poważną kontrowersję. W polu karnym piłkę ręką dotknął Arkadiusz Mysona, ale prowadzący spotkanie Mariusz Trofimiec, dla którego był to debiut w tej roli w ekstraklasie, nie zdecydował się odgwizdać przewinienia.

To była jednak zapowiedź lepszych momentów "Pasów". W 53. minucie pokazał się wprowadzony w przerwie Kaszuba. Napastnik gospodarzy dostał piłkę od Bartosza Ślusarskiego i zdecydował się na strzał z 16 metrów nie dając szans na obronę Mateuszowi Bąkowi.

Chwilę później mógł być remis. Po dośrodkowaniu Pawlusińskiego z rzutu wolnego piłka trafiła do Ślusarskiego, ale jego strzał z pola karnego zatrzymał się na poprzeczce.

I gdy wydawało się, że bramka dla Cracovii jest kwestią czasu, odpowiedzieli gdańszczanie. W 63. minucie kontrę Lechii wyprowadził Łukasz Surma, podał na prawą stronę do wprowadzonego przed chwilą Macieja Rogalskiego, a ten uderzeniem przy pierwszym słupku pokonał Cabaja.

To nie był koniec bramek dla gości. W ciągu kilku minut swoich byłych kolegów pogrążył Nowak. Najpierw pomocnik gdańszczan wykorzystał błąd Cabaja, który wychodząc do piłki "zawieszonej" na 13. metrze wypuścił ją z rąk, a ta spadła pod nogi Nowaka, który posłał ją do siatki.

Chwilę później Nowak doszedł do dośrodkowania Krzysztofa Bąka i z pięciu metrów uderzeniem głową skierował futbolówkę do bramki. "Pawka" po golach zachował się jak Lukas Podolski w meczu Niemcy - Polska na mistrzostwach świata sprzed trzech lat, który nie manifestował swojej radości. Trudno mu się dziwić. Przecież ostatnie siedem lat spędził przy Kałuży.

- Będziemy chcieli o tym meczu jak najszybciej zapomnieć i wyciągnąć wnioski - powiedział po spotkaniu smutny Tomasz Moskała, skrzydłowy Cracovii.

Cracovia - Lechia Gdańsk 2:6 (1:3)

Bramki: Polczak (28.), Kaszuba (53.) - Kaczmarek (6.), Tupalski (15., samobójcza), Wołąkiewicz (31., z karnego), Rogalski (63.), Nowak (72., 74).

Cracovia: Cabaj - Mierzejewski, Polczak, Tupalski, Derbich - Pawlusiński, Kłus, Cebula (46. Kaszuba), Szeliga (63. Dynarek), Sasin (28. Moskała) - Ślusarski.

Lechia: M. Bąk - K. Bąk, Wołąkiewicz, Ćvirik, Mysona - Kaczmarek, Surma, Bajić, Nowak (76. Rybski), Wiśniewski (60. Rogalski) - Lukjanovs (77. Buzała).

Sędziował Mariusz Trofimiec (Kielce). Żółte kartki: Marcin Cabaj, Łukasz Tupalski, Sławomir Szeliga, Bartosz Ślusarski, Dawid Dynarek - Peter Ćvirik, Marko Bajić, Paweł Nowak. Widzów 199.

Czytaj też:

Co o meczu powiedział Jakub Kaszuba, strzelec bramki dla Cracovii przeczytasz TUTAJ

Podsumowanie spotkania w wykonaniu Tomasza Kafarskiego, trenera Lechii Gdańsk znajdziesz TUTAJ

To nie Cracovia jest słaba, tylko Lechia silna, uważa Paweł Nowak. Zobacz TUTAJ

W innych meczach 2. kolejki

ZAGŁĘBIE LUBIN - WISŁA KRAKÓW 1:4

ODRA WODZISŁAW - POLONIA BYTOM 0:1

GKS BEŁCHATÓW - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 1:1

RUCH CHORZÓW - PIAST GLIWICE 2:0

Dowiedz się więcej na temat: Gdańsk | kolejka | Kaczmarek | strzał | polonia | pasy | Cracovia | bramki | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje