Cabaj: Liczyłem na dośrodkowanie...

Najbardziej smutnym człowiekiem po sobotnich derbach Krakowa był Marcin Cabaj. Bramkarz Cracovii puścił trzy bramki, z czego dwie obciążają jego konto i to piłkarze Wisły mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

- Przy pierwszym golu liczyłem na dośrodkowanie. Nie wiem czy Cleberowi piłka zeszła z nogi, czy nie, ale wpadła ona do siatki przy "krótkim" rogu, więc ta bramka ewidentnie obciąża moje konto. Najgorsze, że ustawiła ona spotkanie - powiedział po meczu bramkarz "Pasów".

Reklama

- Z kolei przy drugiej bramce Marek Zieńczuk idealnie dośrodkował na piąty metr, a Paweł Brożek bardzo dobrze uderzył głową i raczej nie miałem szans na skuteczną interwencję - dodał Cabaj.

Wisła na prowadzenie wyszła już w pierwszej minucie, piłkarzom Cracovii zabrakło koncentracji?

- Starałem się być skoncentrowanym. Tak jak mówiłem wcześniej, przy uderzeniu Clebera myślałem, że będzie dośrodkowywał. Niepotrzebnie zrobiłem krok do przodu i potem już spóźniłem się z interwencją - stwierdził bramkarz "Pasów".

Co czuł w tym momencie? - Na pewno nie było to nic miłego. Długo czekaliśmy na ten mecz, a tu wychodzimy i już w pierwszej minucie tracimy bramkę. To szczególnie boli, gdyż przez cały tydzień koncentrowaliśmy się na tym, aby zagrać na zero z tyłu. W sobotę to nam się nie udało. Bardzo chcieliśmy się dobrze zaprezentować, liczyliśmy, że przynajmniej nie przegramy, a tak musimy poczekać na następne derby już przy Kałuży - dodał Cabaj.

Paweł Pieprzyca, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: konto | bramkarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje