Boruc: Mnóstwo przypadku

Legia Warszawa pokonała w towarzyskim meczu Celtic Glasgow 1:0. W zespole "The Bhoys" przez dziesięć minut grał ulubieniec kibiców na Łazienkowskiej i były bramkarz stołecznego zespołu Artur Boruc.

- Dlaczego tak krótko? Tak uzgodniliśmy z trenerem Strachanem - tłumaczył Boruc na łamach "Życia Warszawy".

Reklama

- Dzięki uprzejmości trenera Wdowczyka miałem okazję dzień przed meczem trenować z legionistami. Myślałem, że mimo wakacji dam radę. Wiele osób śmiało się, że nie jestem gotowy do gry. I fakt - w tym, co robiłem, było mnóstwo przypadku - dodał reprezentant Polski.

Boruc rozdał mnóstwo autografów, a kibice zgromadzeni na trybunach skandowali jego nazwisko.

- To bardzo miłe. Każdy występując na stadionie przy Łazienkowskiej czuje się dobrze, bez względu na to, czy skandują jego nazwisko czy nie. Ważne, żeby grać dla Legii lub przynajmniej być legionistą - podkreślił Boruc.

Życie Warszawy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Celtic Glasgow | Legia Warszawa | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje