Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Tylko cztery punkty dzieli w Orange Ekstraklasie lidera od zespołu zajmującego szóstą lokatę, co sprawia, że liga jest ciekawsza niż kiedykolwiek.

Na czele jest nadal krakowska Wisła, która "urwała się ze stryczka" w Grodzisku Wielkopolskim. Tuż za nią czają się Legia i BOT GKS Bełchatów, który udowadnia, że pieniądze nie grają.

Reklama


ASY

Marcin Chmiest (Odra Wodzisław)

Odra to Chmiest, a Chmiest to Odra. Zespół z Wodzisławia wygrał w rundzie jesiennej tylko dwa spotkania, zdobywając w nich cztery gole - wszystkie za sprawą swojego najlepszego napastnika i jednocześnie lidera klasyfikacji strzelców Orange Ekstraklasy (dziewięć goli).

W sobotę Chmiest "rozstrzelał" Widzew, trzykrotnie wpisując się na listę strzelców. - Twardo stąpam po ziemi i wiem, że mimo hat-tricka nie mogę liczyć na powołanie do reprezentacji. By tak się stało, trzeba raczej grać w innym klubie - powiedział po meczu Chmiest, któremu gratulujemy także trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość.

Werner Liczka (były trener Groclinu)

Jeśli w naszej lidze nie ma miejsca dla takiego trenera, to my się nie znamy na piłce. Prezes Drzymała dał trochę czasu Czechowi i każdy kto oglądał ostatnie mecze Groclinu mógł się przekonać, że Liczka wypełnił swoje zadanie. Na zakończenie swojej pracy w Wielkopolsce mógł i powinien ograć Wisłę Kraków, ale zabrakło szczęścia - niczego więcej!

Drużyna z Grodziska gra naprawdę dobrą piłkę na miarę swoich kadrowych możliwości. W tym sezonie wygrała wprawdzie tylko trzy spotkania, ale też przegrała zaledwie dwa, a jej obrona jest gorsza jedynie od defensywy (czytaj: Emiliana Dolhy) "Białej Gwiazdy".

Wiemy, że niektórzy zaczną zaraz porównywać obecny Groclin z dawnym lub wymieniać rzekome niepowodzenia Liczki w Polsce (pytanie retoryczne, ale kto w Wiśle postawił na Jakuba Błaszczykowskiego?). Swoją drogą, to ciekawe dlaczego zagraniczni szkoleniowcy są tak bezpardonowo atakowani w naszym kraju. Czyżby działało "polskie piekiełko"...

Michal Vaclavik (Zagłębie Lubin)

Kolejny Czech na naszej liście, ale zapewniamy, że nie jesteśmy w żadnym "układzie" z naszymi południowymi sąsiadami. Po prostu podoba nam się bramkarz, który wszedł do składu Zagłębia (po kontuzji Mariusza Liberdy), a już ekipa z Lubina ma mu wiele do zawdzięczenia.

Gdyby jednak ktoś przed meczem z Górnikiem Łęczna powiedział, że to bramkarz gospodarzy będzie bohaterem, wielu uśmiechnęłoby się z politowaniem. Vaclavik skapitulował tylko raz, kilka razy wychodząc obronną ręką z niesamowitych sytuacji (np. po uderzeniu Przemysława Kuliga z trzech metrów!) . Zagłębie musi więc cieszyć się z tego remisu i z tego, że ma dobrego golkipera.

CIENIASY

Defensywa Wisły Kraków

Pytanie za milion: ile straconych goli (obecnie siedem) miałaby "Biała Gwiazda", gdyby w jej bramce nie stał Emilian Dolha? Dziesięć, trzynaście, czy może piętnaście? Doprawdy trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale niepokój musi budzić postawa bloku defensywnego wicemistrza Polski.

Kolejni rywale krakowian z zatrważającą łatwością stwarzają sobie sytuacje pod bramką Wisły, a przecież takie postaci jak: Marcin Baszczyński, Cleber, czy Dariusz Dudka powinny gwarantować większą solidność. Oby tylko rumuński golkiper nie doznał kontuzji...

Bartłomiej Grzelak (Widzew Łódź)

Piłka nożna to sport piękny, ale i bezlitosny. Wiemy, że Grzelak to jedno z odkryć rundy jesiennej i już nie raz chwaliliśmy go za dobre występy. Nie jest on jednak nietykalny.

Napastnik Widzewa mógł i powinien sprawić, by łodzianie przywieźli z Wodzisławia co najmniej punkt, a tymczasem zmarnował kilka sytuacji i zamiast "z tarczą", goście wracali ze Śląska na "tarczy".

Mateusz Sławik (Górnik Zabrze)

Bramkarz ekipy z ulicy Roosevelta ma prawo czuć się odpowiedzialnym za porażkę z Arką. W sobotę przy obficie padającym śniegu mecz Górnika z drużyną z Gdyni pewnie zakończyłby się bezbramkowym remisem, gdyby nie błąd Sławika z 36. minuty.

Golkiper gospodarzy nie powinien był dać się zaskoczyć po strzale Janusza Dziedzica w krótki róg. Piłka wpadła jednak do siatki i było 1:0 dla Arki, która w końcówce przypieczętowała zwycięstwo dzięki trafieniu Olgierda Moskalewicza.

Dowiedz się więcej na temat: Orange | bramkarz | Odra | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje