Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

No i inaugurację mamy za sobą. Było ciekawie, choć wielkich sensacji zabrakło. Swoje mecze wygrały Legia i Wisła, ale oba zespoły musiały się ostro napracować, by zdobyć trzy punkty.

Pierwszym liderem Orange Ekstraklasy został Łódzki Klub Sportowy, który kiedyś otrzymał miano "Rycerzy Wiosny". Czyżby podopieczni Marka Chojnackiego zamierzali zmienić porę roku...

Reklama


ASY

Elton, Hugo i Roger (Legia Warszawa)

Na Łazienkowskiej stawiają na Brazylijczyków. I na razie się nie zawodzą. W rundzie wiosennej poprzednich rozgrywek w Legii błyszczeli Edson i Roger, teraz do nich dołączyli Hugo Alcantara i Elton Brandao.

Nowy duet od razu podbił serca warszawiaków, gdyż w pierwszym meczu Orange Ekstraklasy sezonu 2006/07 z Cracovią wpisał się na listę strzelców. Dodając do tego, że gola zdobył także Roger, nie dziwi opinia wygłoszona przez Łukasza Surmę, kapitana Legii, który powiedział: - To był brazylijski wieczór.

Grzegorz Fonfara (BOT GKS Bełchatów)

Obrońca z Bełchatowa w sobotnim spotkaniu z Górnikiem Łęczna wystąpił na własną prośbę. Kilka dni temu piłkarzowi zmarł bowiem ojciec. Zawodnik uczcił pamięć taty, zdobywając piękną bramkę na 2:1.

- Dedykuję tego gola mojemu ojcu. Tata nie widział mnie grającego w barwach Bełchatowa. Obiecaliśmy sobie, że zobaczy mnie w tym sezonie. Teraz na pewno ogląda mnie cały czas - powiedział po sobotnim meczu wzruszony Fonfara.

Łódzki Klub Sportowy i Widzew

Mało kto w Łodzi mógł sobie wymarzyć taką inaugurację sezonu 2006/07. Obie drużyny, które są beniaminkami, wygrały swoje spotkania, a ŁKS został nawet liderem Orange Ekstraklasy!

Podopieczni Michała Probierza pokonali Groclin Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski 2:1, choć pierwsi stracili bramkę. Jednak dobra postawa Adriana Budki i debiutantów Bartosza Iwana i Krzysztofa Sokalskiego pozwoliła Widzewowi sięgnąć po trzy punkty.

Z kolei gracze Marka Chojnackiego bardzo łatwo ograli Pogoń Szczecin 4:0. Dla kibiców ŁKS-u to zwycięstwo ma drugie dno, gdyż "Portowcy" są finansowani przez Antoniego Ptaka, który zanim trafił do Pogoni był sponsorem łodzian....

CIENIASY

Wojciech Stawowy (trener Arki Gdynia)

Nowy trener Arki miał zmienić styl gry tego zespołu. Gdynianie mieli prezentować ofensywny, ładny dla oka futbol. Na razie z tych obietnic nic nie wyszło, w sobotę Kolporter Korona Kielce wygrywając 3:0 udowodnił, że przed podopiecznymi Stawowego jeszcze bardzo daleka droga, jeśli chcą myśleć o czymś więcej niż utrzymanie w Orange Ekstraklasie.

Nie powinno się co prawda oceniać trenera po jednym meczu, ale niech o występie gospodarzy świadczą słowa Grzegorza Bonina, który zdobył bramkę dla kielczan: - To była różnica klasy. Gdybyśmy wygrali 6:0 Arka też nie mogłaby mieć pretensji.

Boris Peskovic (Pogoń Szczecin)

Sobotnie spotkanie (0:4) nie wyszło całemu zespołowi Pogoni, Peskovicia cieniasem wybraliśmy dlatego, że był symbolem bezradności podopiecznych Mariusza Kurasa.

Co prawda Słowak nie zawinił przy trzech pierwszych bramkach dla ŁKS-u, ale przy czwartym golu pomylił się strasznie. Wybijając piłkę podał ją wprost do rezerwowego napastnika gospodarzy Adriana Świątka. Młody piłkarz nie zmarnował prezentu i posłał futbolówkę do siatki, dobijając szczecinian.

Mariusz Pawelec (Górnik Łęczna)

20-letniemu obrońcy wróży się dużą karierę. Na razie jednak zawodnik musi jeszcze trochę popracować na treningach. Błędy Pawelca przyczyniły się do straty dwóch bramek przez Górnika Łęczna w spotkania z BOT GKS-em Bełchatów (1:3).

Najpierw nie upilnował Tomasza Jarzębowskiego w polu karnym, który celnym uderzeniem głową wyrównał stan meczu, a w 74. minucie poślizgnął się wykładając piłkę Radosławowi Matusiakowi. Napastnikowi Bełchatowa nie pozostało nic innego jak skierować futbolówkę do siatki.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | klub | ŁKS | sportowy | Łęczna | Orange | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama