Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

10. kolejka piłkarskiej ekstraklasy dostarczyła kilku niespodzianek i wielu niezapomnianych emocji. Punkty potraciły zespoły z czołówki tabeli (Wisła, Amica i Groclin), a kibicom w Łęcznej na długo w pamięci zapisze się mecz z Górnikiem Polkowice.

W naszym cotygodniowym podsumowaniu ligowej kolejki na czoło wysunęły się wydarzenia z Wodzisławia i przede wszystkim z Łęcznej, gdzie grający w "9" gospodarze zdołali strzelić rywalom zwycięską bramkę. I to jaką!

Reklama

ASY

Paweł Bugała (Górnik Łęczna)

To, że Górnik Łęczna tak rewelacyjnie spisuje się w ekstraklasie nikogo już nie dziwi. Natomiast zadziwił w sobotę napastnik beniaminka - strzelec zwycięskiej bramki w spotkaniu z Górnikiem Polkowice. Paweł Bugała, stojąc na 12 metrze od bramki, przyjął piłkę na pierś i pięknym wolejem wpakował ją do bramki rywali. Gol wart największych stadionów świata zobaczyli więc widzowie w Łęcznej, nagradzając go owacją na stojąco. My nagradzamy asem. A może trener Paweł Janas nagrodzi Bugałę powołaniem do kadry?

Marek Sokołowski (Odra Wodzisław)

Pogrom Wisły Kraków (3:0) w pierwszej połowie był dziełem całej drużyny Odry Wodzisław, ale szczególnie aktywny był Marek Sokołowski. Prawy pomocnik Odry wkręcał w ziemię Brasilię oraz Dubickiego i robił dosłownie co chciał na prawej flance. Na nieszczęście dla Wisły, Sokołowski zechciał strzelić bramkę i strzelił, na dodatek bardzo ładną. Podobno mamy w naszym kraju problem z prawymi pomocnikami... Podobnie jak Bugała: As od nas i marsz do kadry!

Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Waleczny "Sagan" był bohaterem niedzielnego spotkania Legii ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Napastnik Legii już na początku meczu trafił do siatki rywali, co znacznie ułatwiło zadanie podopiecznym Dariusza Kubickiego w dalszej fazie gry. Po przerwie Saganowski kilkakrotnie pokazał się z dobrej strony, a legioniści dorzucili dwie bramki z kontry i trzy punkty zostały na Łazienkowskiej.

Wisła Płock

Wreszcie gra drużyny z Płocka nabiera jakiegoś stylu. Tydzień temu "Nafciarze" wygrali z Legią, a teraz urwali punkt Groclinowi, będąc zwłaszcza w pierwszej części gry zespołem zdecydowanie lepszym. Doświadczeni piłkarze - jak Gęsior, Kobylański czy Gevorgyan - świetnie współpracują z młodymi , jak Jeleń czy Peszko. Praca Mirosława Jabłońskiego zaczyna przynosić efekty i do końca rundy z pewnością kibice w Płocku będą mieli wiele powodów do radości.

Rafał Pawlak (Widzew Łódź)

Rafał Pawlak nie tylko wykańczał akcje kolegów, ale sam stwarzał groźne sytuacje w meczu Widzew - Amica. To jemu łodzianie zawdzięczają remis w pojedynku ze świetnie grającymi piłkarzami z Wronek. Widzew dwa razy obejmował prowadzenie i dwa razy dał sobie strzelić bramkę.

Można powiedzieć, że gdyby nie Pawlak, to Widzew doznałby piątej porażki w sezonie, bo nikt inny nie był wstanie pokonać Szamotulskiego. W sobotę Rafał Pawlak, był najlepszym pilkarzem Widzewa.

CIENIASY

Wisła Kraków

Po przegranym meczu z Odra Wodzisław (2:3) piłkarze Wisły nie zostawili suchej nitki na arbitrze spotkania, który ich zdaniem popełniał błędy (niepodyktowane dwa rzuty karne). Naszym zdaniem krakowianie (zwłaszcza ich defensywa) popełniła w Wodzisławiu przynajmniej dwa razy więcej błędów niż sędzia Ryszka. Jeśli nie wróci Głowacki, to nawet Valerenga może strzelić mistrzom Polski trzy bramki. Bo okazuje się, że to wcale nie takie trudne...

Sędzia Mirosław Ryszka (Warszawa)

Mecz Odra - Wisła rozpoczął się już po zmroku, a wydział sędziowski, delegując do jego prowadzenia Mirosława Ryszkę, chyba zapomniał, że ten arbiter ma kłopoty ze wzrokiem po zachodzie słońca. Dwa razy Maciej Żurawski był faulowany w polu karnym, a Ryszka nic. Następnie Radzewicz powalił na ziemię (odepchnął) Gorawskiego, a Ryszka nic.

Wreszcie pan sędzia usłyszał lub wyczuł (bo przecież nie zobaczył), że Madej ciągnie za koszulkę Paszulewicza i podyktował "jedenastkę". W imieniu wszystkich zespołów grających po zmroku prosimy PZPN, aby Mirosław Ryszka sędziował mecze tylko między godziną 12.00, a 15.00.

Górnik Polkowice

Pięć rzutów karnych mieli w tym sezonie piłkarze z Polkowic. Ile wykorzystali? JEDEN. Cztery razy - bądź co bądź pierwszoligowcy - nie potrafili pokonać bramkarzy rywali z jedenastu metrów. Wstyd i hańba! W sobotę Górnik grał w Łęcznej z przewagą dwóch zawodników i mecz oczywiście przegrał. Tragedia! Szkoda, że tak słaby zespół gra w ekstraklasie. Dodajmy jeszcze, że Górnik przegrał wszystkie wyjazdowe mecze!

Artur Bożyk (Górnik Łęczna)

Przy całej sympatii dla rewelacyjnego beniaminka z Łęcznej nie możemy pominąć faktu, że w jego składzie gra "nogołamacz." W 11. minucie meczu dwóch ligowych debiutantów Artur Bożyk, pseudonim "rzeźnik", zaatakował wyprostowaną nogą piszczel Jarosława Krzyżanowskiego. Obraz jak z najstraszniejszego horroru, który mogą oglądać widzowie o mocnych nerwach. Sędzia Grzegorz Gilewski (znakomicie widzący po zmroku) od razu sięgnął po czerwony kartonik i wyrzucił brutala z boiska. Sprawą powinien zająć się również WD PZPN, bo takich fauli nie chcemy widzieć na ligowych boiskach.

Defensywa Świtu Nowy Dwór

Niedzielne spotkanie z Legią uwidoczniło po raz koleny największy mankament zespołu z Nowego Dworu Mazowieckiego. Defensywa Świtu po raz piąty w tym sezonie dała sobie strzelić bramkę w pierwszych dziesięciu minutach meczu! Efektem były porażki w czterech takich konfrontacjach, które mocno komplikują pozycję beniaminka w walce o utrzymanie w ekstraklasie. Podopiecznym Miroslawa Copijaka radzimy wziąć jak najszybciej kilka lekcji koncentracji...

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Górnik Łęczna | Odra | Łęczna | mecz | Polkowice | sędzia | Widzew | Pawlak | bramki | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje