Anderson uratował życie Kusia!

Nasz sobotni trening będę pamiętał do końca życia. Gdyby nie przytomność Andersona, mogło dojść nawet do tragedii - przyznał na łamach "Gazety Poznańskiej" szkoleniowiec Lecha, Czesław Michniewicz.

Podczas sobotniego treningu Marcin Kuś nagle zasłabł i zaczął się dusić.

Reklama

- Najszybciej zareagował Anderson. Podbiegł do kolegi i przytrzymał mu język. To uratowało Marcina. Natychmiast zadzwoniliśmy po karetkę, która zawiozła go do szpitala - opowiada Czesław Michniewicz.

Wyniki przeprowadzonych natychmiast badań okazały się pozytywne.

- Nie wykryto żadnej choroby. Marcin dał z siebie wszystko w meczu z Cracovią. Schodził z boiska wycieńczony. Nawet po kilku godzinach jego organizm nie zdążył się zregenerować po tak dużym wysiłku i stąd to omdlenie - wyjaśnia trener Kolejorza.

Gazeta Poznańska
Dowiedz się więcej na temat: michniewicz | Życie | Anderson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje