Ruch Chorzów. Juan Ramon Rocha: Zrobię wszystko, by wyjść z kryzysu

- To nie była trudna decyzja. Znam świetnie ten klub, bo grałem przeciwko niemu w czasach, kiedy wielu z was nie było jeszcze na świecie. Nie wiem, czy wiecie, że Ruch grał swego czasu z Newell’s Old Boys - tłumaczył dziennikarzom, na swojej pierwszej konferencji, jako szkoleniowiec Ruchu Chorzów, Juan Ramon Rocha.

63-letni Argentyńczyk, to były piłkarz takich klubów jak, Newell’s Old Boys, Boca Juniors czy Panathinaikos. 27 razy zagrał w reprezentacji swojego kraju. Od 1980 roku mieszka w Grecji. Jest legendą Panathinaikosu, z którym jako szkoleniowiec, w sezonie 1995/96, awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Teraz podpisał roczny kontrakt z Ruchem, z opcją przedłużenia o kolejny sezon. 

Reklama

- Zdajecie sobie państwo sprawę, że ściągniecie takiego trenera nie jest łatwe. Juan Ramon Rocha nie przychodzi do nas dla pieniędzy, a bardziej ze względu na przyjaźń z Krzyśkiem Warzychą. Nie trzeba go przedstawiać, bo ma tak bogate CV, a najlepiej przemawia za nim to, czego dokonał na boisku, i to zarówno jako piłkarz, jak i szkoleniowiec. To świadczy o jego klasie - tłumaczy Janusz Paterman, prezes Ruchu.

Ma pomysł na Ruch

- Razem z Krzysztofem pracujemy razem od 27 lat. Nie zawahałem się ani chwili. Mam wiele doświadczenia i spróbuję pomóc, żeby znaleźć dla klubu i drużyny lepszą drogę i lepsze jutro - podkreśla Rocha.

Doświadczony Argentyńczyk obejmuje "Niebieskich" w bardzo trudnym momencie. Po ośmiu kolejkach Nice I ligi, chorzowianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli, z minus dwoma punktami na koncie. Zespół przegrał sześć, ze swoich siedmiu ligowych gier.

- Zastanawialiśmy się, analizowaliśmy wszystko. Piłka uczy pokory i weryfikuje pewne pomysły. Trzeba było mieć plan "B". Takim planem był trener Rocha. Dwa, trzy tygodnie temu usiedliśmy z Krzyśkiem Warzychą i powiedzieliśmy sobie, że jak będzie potrzeba, to zdecydujemy się na takie rozwiązanie - wyjaśnia prezes Paterman.

Pomysł zatrudnienia Rochy wyszedł właśnie od "Gucia" Warzychy, który Ruch prowadził od końca kwietnia, po tym, jak z pracy niespodziewanie zrezygnował Waldemar Fornalik.

- Trzeba było podjąć decyzję, która sprawi, że pójdziemy w stronę zwycięstw. Zaproponowałem kandydaturę Juana Ramona Rochy, prezesowi spodobał się pomysł i tak znalazł się w Ruchu. Znamy się razem z nim bardzo dobrze. Ze średnim zespołem, jaki mieliśmy w połowie lat 90., wywalczył awans do półfinału Lig Mistrzów. Jako trener jest bardzo wymagający. Jego filozofia jest prosta, wszyscy mają ciągnąć wózek razem i dostosować się do ostrych metod treningowych - opowiada Warzycha, którego Rocha prowadził w Panathinaikosie jako piłkarza. Teraz ma pomagać Argentyńczykowi jako drugi szkoleniowiec.

Lubi wyzwania

- Wiem, że przychodzę do klubu w trudnym momencie. Gdziekolwiek jednak pracowałem, czy to była Argentyna, Kolumbia, Grecja czy Cypr, to wszyscy życzyli mi jak najlepiej. Wierzę, że uda się też w Chorzowie i będziemy ze sobą razem przez kilka lat. Siedzę w piłce nożnej od małego chłopca, swoim doświadczeniem i wiedzą mogę pomóc. Zrobię wszystko, żeby klub wyszedł z kryzysu, to najważniejsze - podkreśla Rocha, który na ławce trenerskiej zadebiutuje w czwartkowym, derbowym spotkaniu przeciwko GKS-em Tychy.   

- Zna wszystkie nasze problemy, nie tylko te piłkarskie, wie co się dzieje. Ze względu na te trudności podjął trudną decyzję. To go zainteresowało, bo lubi wyzwania. Skupia się na boisku i ma pomysł. Na stulecie klubu chce zrobić niespodziankę i sprawić, ze klub będzie w zupełnie innym miejscu, niż jest teraz - podkreśla prezes Paterman.

Michał Zichlarz, Chorzów

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę 1. ligi

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje