Świetny Quick, obronił aż 51 strzałów

Jonathan Quick obronił aż 51 strzałów na swoją bramkę i ani razu się nie pomylił. Przyczynił się w ten sposób do wyjazdowego zwycięstwa hokeistów Los Angeles Kings nad prowadzącymi w Konferencji Zachodniej NHL - Detroit Red Wings 5-0.

Red Wings cały czas przeważali w sytuacjach strzeleckich, a najwięcej kłopotów przysporzyli Quickowi w drugiej tercji, atakując go 26 razy. Mimo to bramkarz "Królów" po raz dziesiąty w karierze, a drugi w sezonie, opuścił lód jako niepokonany.

Reklama

Oprócz niego spory wkład w zwycięstwo miał obrońca Drew Doughty, autor trzech asyst, a także Anze Kopitar, zdobywca dwóch goli. Oprócz niego na listę strzelców wpisali się Wayne Simmonds, Oscar Moller i Jack Johnson. Zespół z Los Angeles po raz czwarty z rzędu wygrał z Red Wings.

Również wynikiem 5-0, ale dla gospodarzy, zakończył się mecz w Nashville, gdzie miejscowi Predators ograli bez większych problemów najsłabszy zespół ligi New York Islanders. Kontuzjowanego bramkarza Pekkę Rinne'a ponownie zastąpił Anders Lindback, który udanie interweniował 28 razy. Po raz drugi w karierze i to drugi z rzędu nie stracił gola.

Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Patric Hornqvist, a po jednym Siergiej Kostycyn, Jerred Smithson i Nick Spaling. Wszyscy przyczynili się do 20. porażki Islanders w ostatnich 21 meczach.

W Calgary zespół Flames pokonał Columbus Blue Jackets 3-2, a zwycięstwo po trzech minutach i 49 sekundach dogrywki zapewnił im Jarome Iginla, trafiając po raz drugi w meczu. Wcześniej udało mu się to na 1-0, po czym prowadzenie gospodarzy na 2-0 podwyższył jeszcze w pierwszej tercji Brendan Morrison.

Przewagę "Płomieni" w drugiej części gry zmniejszył Antoine Vermette, a na cztery minuty i 20 sekund przed końcem trzeciej Rick Nash.

Również w Ottawie doszło do dogrywki, ale tutaj zawodnicy Senators musieli uznać wyższość Atlanta Thrashers i przegrali 3-4. Dwukrotnie, w tym po 1.09 min dodatkowego czasu gry, trafił Bryan Little. Goście prowadzili już 3-0 po golach uzyskanych przez Jima Slatera i Dustina Byfugliena.

"Senatorowie" mozolnie odrabiali straty za sprawą celnych strzałów Daniela Alfredssona, Chrisa Neilla i Jasona Spezzy.

Regulaminowe 60 minut oraz kolejne pięć dogrywki nie wyłoniły zwycięzców w San Jose, gdzie hokeiści Sharks przegrali z Dallas Stars 2-3 po trzech rundach rzutów karnych. W nich skutecznością wykazali się Jamie Benn i Brad Richards oraz Joe Pavelski w szeregach "Gwiazd".

Wcześniej w ich ślady poszli wśród gospodarzy Derek Joslin i Ryane Clowe, a w ekipie gości Benn i Mike Ribeiro.

Natomiast najwięcej, bo aż 12 bramek, padło w poniedziałek w Denver, gdzie Colorado Avalanche pokonali przed własną widownią tegorocznych zdobywców Pucharu Stanleya - Chicago Blackhawks 7-5.

Poniedziałkowe wyniki:

Detroit Red Wings - Los Angeles Kings 0-5

Ottawa Senators - Atlanta Thrashers 3-4 (po dogrywce)

Colorado Avalanche - Chicago Blackhawks 7-5

Calgary Flames - Columbus Blue Jackets 3-2 (po dogrywce)

Nashville Predators - New York Islanders 5-0

San Jose Sharks - Dallas Stars 2-3 (po karnych)

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: NHL | Chicago Blackhawks | San Jose Sharks | Dallas Stars

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje